24 grudnia 2014

The Grinch Book Tag + życzenia

Witajcie! Dziś, w tym szczególnym dniu chciałabym życzyć Wam wszystkiego dobrego! Przede wszystkim zdrowia, bo to jest najważniejsze. O szczęście każdy musi zadbać sam, ale życzę sprzyjających okoliczności i dużo, dużo uśmiechu. :) Tym, którzy mają blogi, by dalej robili to co robią, by mieli takich czytelników jakich mam ja, czyli ludzi, którzy naprawdę czytają recenzje!, by ciągle się rozwijali a obserwatorów przybywało. Tym, którzy bloga nie posiadają, a chcieliby takowy założyć życzę, by się na to odważyli! To naprawdę nic strasznego. ;) Życzę Wam wszystkim, byście te Święta spędzili z rodziną, by może w końcu spadł śnieg -,- i abyście dostali dużo książkowych prezentów!

Dziś, przychodzę też do Was z TAG'iem, bardzo świątecznym, ostatnio popularnym wśród blogerów. Otagowała mnie Alex x za co bardzo dziękuję. TAG został wymyślony przez Thougst of Tomes.

A oto i on! The Grinch book tag Zapraszam! :)


1. Połowa lampek na choince jest wypalona – książka, która zaczyna się dobrze, ale potem jest coraz gorzej:
Wybrałam „Mroczny sekret” Libby Bray, ponieważ kiedy odkryłam tę ‘magię’ autorki i cały zamysł, trochę się zawiodłam. Niemniej jednak na mojej półce stoją dwa kolejne tomy i mam zamiar dać tej serii drugą szansę.

2. Irytująca ciocia Basia nie chce zostawić cię w spokoju – średniawa książka, którą wszyscy się zachwycają:
Alex wybrała „Zbuntowaną” i nie mogę się z nią nie zgodzić, więc znów na nią padło. O ile „Niezgodna” bardzo mi się podobała, tak druga część była okropna. Wciąż mam przed sobą finał trylogii, ale celowo z nim zwlekam…

3. Twoje pupile nieustannie przewracają dekoracje – wybierz bohatera, który sporo napaskudził (nie może to być czarny charakter!):
Do tego punktu wybrałam Ruby z „Mrocznych umysłów” Alexandry Bracken. To, co ona zrobiła na koniec I części całkowicie mną wstrząsnęło! Nie powiem, był to zabieg ciekawy i nadający dziełu nieco głębszego dna, ale mimo wszystko. Mam nadzieję, że w drugim tomie jakoś to odkręci…

4. Słyszysz jak twoi rodzice wystawiają prezenty i dowiadujesz się, że Święty Mikołaj nie istnieje – książka, która została ci zaspoilerowana:
„Wierna” i „Gwiazd naszych wina”. Bez komentarza.

5. Widok z okna przysłania ci gruba warstwa śniegu – bohater, którego nie mogłeś zrozumieć:
Było takich bardzo wielu i występowali głównie w romansidłach. No bo przecież schemat musi się powtarzać: poznają się, są razem, wielka kłótnia i zerwanie, a na koniec znów są szczęśliwi.

6. Należysz do grupy singli, a wszędzie wokół słyszysz Mariah Carey i jej „All I wont for Christmas” – książkowa para, której nie możesz znieść:
Zazwyczaj ciężko mi się czyta o związkach homoseksualnych, ale tu wybrałam Lenę i Juliana z „Pandemonium” (II tom „Delirium”) Lauren Oliver. No po prostu nie znosiłam tego gościa. -,-

7. Nie możesz się pozbyć tego szorstkiego, wełnianego swetra, który otrzymałeś na święta lata temu – wybierz książki, które zalegają ci na półce już sporo czasu, a ty nie masz motywacji by je przeczytać, ale nie chcesz się ich pozbyć:
U mnie jest to „Złodziejka książek” Marcusa Zusaka. Tylko, że to to nie jest tak, że ja nie chcę jej czytać. Chcę, ale wydaje mi się, że jest to poważniejsza  lektura i wymaga odpowiedniego nastroju. Także jestem w oczekiwaniu. xD

8. Babcia odleciała na reniferku – bohater, którego śmierci cały czas nie możesz przeboleć (Uwaga, spoilery!):
CI CO CZYTALI CAŁĄ TRYLOGIĘ IGRZYSK ŚMIERCI MOGĄ CZYTAĆ DALEJ -> Finnick i Cinna. Razem z Haymithem najlepsi bohaterowie. Dwóch z nich nie dożyło końca „Kosogłosa”.
CI CO CZYTALI CAŁĄ TRYLOGIĘ PRZEZ BURZE OGNIA MOGĄ CZYTAĆ DALEJ -> Szkoda mi było Liv, bo była kimś fajnym i dlatego, że zostawiła Roara.

9. Wszystkie centra handlowe są strasznie zatłoczone – seria, która za bardzo się ciągnie:
Chyba nie czytałam jeszcze takiej serii. W Domu Nocy wymiękłam po trzech tomach, Zwiadowców ani Pretty Little Liars nie czytałam, więc naprawdę nie wiem. Najdłuższy cykl, który przeczytałam to Dary Anioła i nie uważam, żeby się ciągnął. Ba, po trzeciej części dopiero zaczyna się robić ciekawie.

10. Grinch – bohater, którego nienawidzisz (nie może to być czarny charakter!):
Mogłabym znowu dać Juliana z trylogii Delirium, ale wzięłam Aspena z „Rywalek”. On tylko tam przeszkadzał. Na samym początku zrobił dla Amy coś dobrego i powinien się tego trzymać.

Ja niestety nie będę nikogo tagować, ponieważ wrzucam ten post typowo na Święta, a potem to już chyba nie ma co robić. Jeśli natomiast macie ochotę, śmiało odpowiadajcie w komentarzach! :)

13 grudnia 2014

Beta - Rachel Cohn

Tytuł: Beta
Autor: Rachel Cohn
Seria: ?
Wydawnictwo: Czarna owca
Ilość stron: około 320

Zastanawialiście się kiedyś jak pewnego dnia będzie wyglądał nasz świat? Będzie podzielony na 12 dystryktów czy może na 5 frakcji? A może będzie wyglądał zupełnie inaczej? Może po wojnie garstka bogatych ludzi stworzy sobie istny raj na ziemi w postaci wyspy obsługiwanej przez klony, które nie posiadają uczuć?

To tylko hipotezy, ale świat przedstawiony w „Becie” wygląda właśnie tak. Główną bohaterką jest Elizja, nowiuśki klon o przedziwnych właściwościach. Razem z nią poznajemy Dominium (ową wyspę), jej mieszkańców oraz panujące tam zasady typu: ‘jedz ile wejdzie i jeszcze trochę’ albo ‘rób co chcesz i nie przestawaj’. Normy te, rzecz jasna, tyczą się tylko ludzi.

6 grudnia 2014

Dziedzictwo - C.J. Daugherty

Tytuł: Dziedzictwo
Autor: C.J. Daugherty
Seria: Nocna Szkoła #2
Wydawnictwo: Moondrive
Ilość stron: około 390

Przy pierwszej części bawiłam się świetnie, ale po przemyśleniu stwierdziłam, że w gruncie rzeczy troszkę się rozczarowałam. Do drugiej byłam nastawiona raczej średnio, jednak bezpodstawnie. Zobaczcie dlaczego!

Allie po drobnym incydencie wraca do Cimmeri. Tam jest najbezpieczniej, a poza tym każde ręce do pracy są mile widziane, bowiem po ostatnim pożarze szkoła jest bardzo zniszczona. Dodatkowo dochodzą problemy z zaufaniem oraz wiele rozterek sercowych.

Okładka jest dość ładna. Oczywiście bardziej podoba mi się tło, które jest utrzymane w dość mrocznym nastroju i ciemnych odcieniach.

30 listopada 2014

Liebster Blog Award

Ostatnio dostałam nominację do Liebster Blog Award. Jestem bardzo szczęśliwa i dziękuję Literatce M. za docenienie mnie. :) Naprawdę, jest to dla mnie spore wyróżnienie, bo w blogosferze jestem od niedawna i chyba jeszcze nie zdążyłam się rozkręcić. Promocja bloga też idzie słabo, ale wiadomo - pisze się dla własnej radości a wyniki to tylko taki dodatek. Bez przedłużania przejdźmy do pytań.




23 listopada 2014

Coś do ukrycia - Cora Cormack

Tytuł: Coś do ukrycia
Autor: Cora Cormack
Seria: Coś do stracenia #2
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: około 370

Z pierwszej książki Cory Cormack pamiętam niewiele. Nie zapadła mi w pamięć, bo wybitna nie była. Jedyne co, to uwielbiałam humor autorki. Czy ta najważniejsza zaleta przeszła do następnego tomu?

Cade, drugoplanowy bohater pierwszej części, nieszczęśliwie zakochany w Bliss, próbuje jakoś ułożyć sobie życie. Max, buntownicza i odważna dziewczyna, mająca nagły problem – przyjeżdżających  rodziców, przed którymi musi udawać idealną i poukładaną córkę. To się nazywa być w odpowiednim miejscu i czasie. Przypadkowe spotkanie i bardzo spontaniczny pomysł oszustwa. Tak zaczyna się nasza historia. A jak się kończy?

16 listopada 2014

Wściekły wiatr - Emmy Laybourne

Tytuł: Wściekły wiatr
Autor: Emmy Laybourne
Trylogia: Monument 14 #3
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: około 350

Pierwszym tomem nie byłam tak zachwycona jak to sobie wyobrażałam po opiniach innych. Poza głównym bohaterem historia była niezła, ale kolejne części to już zupełnie inna bajka.

Przede wszystkim, chciałabym bardzo pochwalić wydawnictwo, które nie dość, że wydało trylogię w bardzo krótkim czasie to jeszcze w niemal idealnym stanie. Kocham to wydanie graficzne. Wszystko tu, jest tak perfekcyjnie dopracowane: papier, czcionka, okładki. Jestem tym zachwycona i wiem, że to wydawnictwo reprezentuje sobą bardzo wysoki poziom.

14 listopada 2014

Szklany tron - Sarah J. Maas

Tytuł: Szklany tron
Autor: Sarah J. Maas
Trylogia: Szklany tron #1
Wydawnictwo: Uroboros
Ilość stron: około 510
Moja ocena: 9/10

Zacznę od tego, że w gruncie rzeczy jest to pierwsza książka z tej gałęzi jakże rozległej fantastyki. Dotychczas spotkałam się z różnego rodzaju dystopiami, paranormalami, urban fantasy, ale chyba nigdy z taką właściwą, przynoszącą na myśl średniowiecze, królów i stare zamki. Muszę Wam powiedzieć, że od dawna chciałam przeczytać coś tego typu. Zastanawiałam się nad „Posępną litością”, ale „Szklany tron” wygrał. I chyba dobrze się stało. Jak Wy oceniacie mój wybór?

Celaena jest najsławniejszą zabójczynią Adarlanu – kraju, którego królem jest bezwzględny, podbijający coraz to nowe ziemie, z ludzi robiący niewolników, próżny i nieznoszący sprzeciwu człowiek. Siedemnastoletnia dziewczyna jest w niewoli od roku. Nagle dostaje propozycję rywalizacji o tytuł królewskiej obrończyni – kogoś, kto będzie wykonywał za króla brudną robotę. Musi stanąć w turnieju, wykazać się siłą, inteligencją i lojalnością, a przede wszystkim pokonać przeciwników. Czy zdoła to zrobić?

7 listopada 2014

Miasto niebiańskiego ognia - Cassandra Clare

Tytuł: Miasto niebiańskiego ognia
Autor: Cassandra Clare
Seria: Dary Anioła #6
Wydawnictwo: Mag
Ilość stron: około 700
Moja ocena: 9/10

Recenzja może zawierać informacje z poprzednich części!

Zacznę od tego, że bardzo chciałabym, żeby ta recenzja była spójna, i żeby ktokolwiek to przeczytał. Aktualnie mam taki mętlik w głowie, że nie jestem pewna, czy to wszystko wypali. Ten natłok myśli sprawia, że nie nadążam pisać. xD

Pragnę też zaznaczyć, że Cassandra Clare zdobyła moje serce Diabelskimi Maszynami, a Dary Anioła traktuję jak kolejną serię, lepszą od innych, ale nie najlepszą.

Napisałabym co nieco o fabule, ale myślę, że to taka strata czasu. Ludzie, którzy czytają moje recenzje, żeby poznać moje zdanie na temat książki, którą sami pokochali bądź znienawidzili (co bardzo mi schlebia ;)) zapewne nie czytają opisu, bo przecież wiedzą o co chodzi. Rozumiem, żeby pisać informację przy recenzji pierwszego tomu, ale skoro ktoś w ogóle w to wchodzi, to zakładam, że albo czytał poprzednie części, albo jest już po recenzowanej. Ja, gdybym chciała sprawdzić opinie jakiejś serii, szukałabym recenzji pierwszego tomu. No ale dobra, to tak na marginesie. W każdym bądź razie, opisu nie będzie, za to wzmianki być może.

Styl autorki nie uległ zmianie. Nadal jest cudownie, sprawnie i ciekawie. Klimat jednak się zmienił. Jest trochę poważniej, bo i Sebastian jest coraz groźniejszy. Oczywiście rozwiązanie fabuły jest jak zwykle idealne. Są straty, wiele bólu, ale radości też nie brakuje. Ponadto wszystko układa się w spójną całość (w przeciwieństwie do mojej recenzji). O bohaterach mogłabym mówić dużo, ale chyba wszystko już ujęłam w ocenach poprzednich tomów, do których serdecznie zapraszam.

Chcę natomiast przejść do czegoś, co jest dla mnie najważniejsze w tych książkach (a dokładnie IV, V i VI). Bo kocham tą serię, ponieważ mamy tam nawiązania do Diabelskich Maszyn! I jest tego pełno! A już zwłaszcza w ostatniej części. Przy niektórych zwrotach, np. Magnusa, płakałam, a przez łzy widziałam Williama… Między innymi właśnie epilog zrobił na mnie olbrzymie wrażenie. Było tam wszystko, co kocham, czyli William. Już dawno tak nie ryczałam na książce. To właśnie przez zakończenie naprawdę warto dotrwać do końca. Tak się napłakałam, że do dzisiaj boli mnie głowa jak o tym myślę.

Kolejna sprawa. Wiele osób nie rozumie, bądź nie wie, na czym polega fenomen tych książek. Powiem jedno słowo: SENTYMENT. Czy tej serii nie można porównać do Harrego Pottera? Zdaję sobie sprawę, że to tak jakby porównywać „Niezgodną” z „Igrzyskami Śmierci”, ale chodzi mi o to, że niektórzy bardzo przywiązali się do Jace’a i Clary. Po przeczytaniu pierwszej części byli w szoku i nie mogli się doczekać kolejnych. Po trzeciej odetchnęli z ulgą i już cieszyli się, że pani Cassandra nie poprzestanie na trylogii. Teraz, po zakończeniu przygody z nowojorskimi Nocnymi Łowcami czują pustkę, którą i ja czuję, choć niespodziewanie. To chyba pierwszy raz, gdzie naprawdę mi szkoda, że to już koniec… A wracając do tematu: każda z tych fanek czekała, aż wyjdzie kolejna część, aż w końcu dowie się czegoś nowego. Ludzie razem z bohaterami przeżywali gorycz porażki i radość z wygranej, razem z nimi bezpowrotnie się zmieniali i dojrzewali, to na nich się wzorowali i to o nich myśleli przed zaśnięciem. Czy to jest nic nie warte? Autorka tak umiejętnie kieruje naszymi emocjami, że nie sposób się nie wzruszyć. Pewnie teraz, sporo osób widzi w niej wady, ale zapalczywi fani nie przejmują się nimi, bo i tak będą kochać tę serię. Zawsze.

Oczywiście moim ulubionym bohaterem w Darach Anioła nadal jest Magnus, ale doszło nam kilka nowych postaci. Dwunastoletnia Emma i jej rówieśnik Julian z rodziną. Młodzi to najlepsi przyjaciele od zawsze, rozumieją się bez słów i kochają nad życie. Poniekąd chcą zostać parabatai, ale nie wiem czy to dobry pomysł… ;)


Podsumowując – książki są genialne. Kocham je, jednak 90% mojego serca nadal zajmują Diabelskie Maszyny. Polecam je wszystkim (Dary Anioła), choć dla wszystkich nie są. Powiedzcie co czujecie po zakończeniu serii, czy Was usatysfakcjonowała i czy najzwyczajniej się podobała. :)


Miasto upadłych aniołów | Miasto zagubionych dusz | Miasto niebiańskiego ognia

Książka należy do wyzwań:





31 października 2014

Miasto zagubionych dusz - Cassandra Clare

Tytuł: Miasto zagubionych dusz
Autor: Cassandra Clare
Seria: Dary Anioła #5
Wydawnictwo: Mag
Ilość stron: około 550
Moja ocena: 9/10

Recenzja może zawierać informacje z poprzednich części!

Jak pewnie niektórzy zauważyli, robię sobie mały maraton z trzech ostatnich części Darów Anioła, ale kiedy spojrzałam na datę ostatniego wpisu, złapałam się za głowę… Tak więc oto jestem – i nadrabiam! Aktualnie czytam część ostatnią, popularnie zwaną cegłą i nie jestem pewna, czy dam radę odróżnić wydarzenia zawarte w książce recenzowanej od tych ‘ceglanych’. Dodam też, że zazwyczaj nie potrafię czytać jednej serii bez przerwy, jednak w tym wypadku mi to nie przeszkadzało.

Tradycyjnie (ze względu na to, iż jest to któraś z kolei część) ominę oficjalny opis. Z zastrzeżeniem jednak, że drobne wzmianki o fabule mogą się pojawić. Dość tych wstępów! Okładka. Przede wszystkim najlepsza z całej serii. Ta kolorystyka i tajemnica zupełnie mnie porwały.

Bohaterowie nadal są cudowni. W IV, V i teraz VI części bardzo polubiłam Isabelle i wątki o niej i Simonie. Jednym z wybijających się charakterów jest Magnus Bane. Pokochałam go już w Diabelskich Maszynach, a wychodzi na to, że ‘im dalej w las, tym więcej drzew’. ;)

Jedyne co niezbyt mi podchodzi to związek Aleca i Bane’a. Nie należę do tolerancyjnych osób i nie lubię czytać o ich relacji. Jeśli chodzi o Magnusa, to nawet jestem w stanie to przeżyć, bo kochałabym go niezależnie od sytuacji. Z kolei z Alec’iem sprawa nie jest taka prosta. Poza idealnym znawstwem praw Clave nie wyróżnia się zupełnie niczym. Dodatkowo, jego orientacja i bach! – już za nim nie przepadam. Irytuje mnie też, że wcale nie wyczuwa się, że Jace’a i Alec’a coś łączy. Chodzi mi o więź parabatai. I gdybym nie wiedziała o tym fakcie, w życiu bym się nie domyśliła. Ja zdaję sobie sprawę, że nie są to Diabelskie Maszyny, gdzie – jakby nie patrzeć – parabatai to jeden z główniejszych wątków, no ale przepraszam bardzo. Autorka chyba totalnie zapomniała o tej sprawie. Uważam, że między tymi dwojga mogłoby być więcej interakcji.

To by było chyba na tyle. Po ocenie widać, że jakościowo (czyli bardzo dobrze) była podobna do poprzednich i oprócz kilku różnic nie mam nic więcej do powiedzenia. Nie będę się powtarzać, tylko odeślę Was do recenzji poprzedniego tomu. Także ogółem była fajna, ale do 10/10 jeszcze trochę jej brakuje.


Książkę zaliczam do wyzwania:


18 października 2014

Miasto upadłych aniołów - Cassandra Clare

Tytuł: Miasto upadłych aniołów
Autor: Cassandra Clare
Seria: Dary Anioła #4
Wydawnictwo: Mag
Ilość stron: około 430
Moja ocena: 9/10

Recenzja może zawierać informacje z poprzednich części!

Książka (tak jak i V część) stoi już u mnie od dawna. Stoi i czeka. Trylogię (I, II i III tom) przeczytałam w krótkim czasie i chyba musiałam od niej odpocząć… Za IV miałam wziąć się już w wakacje, i nawet zaczęłam!, ale nie dałam rady. Po prostu mnie nudziła… Zaczęłam ostatnio, bo moja koleżanka dała szansę „Diabelskim Maszynom”, a ja postanowiłam dokończyć serię o nowoczesnych Nocnych Łowcach. No i w konsekwencji kupiłam też ostatni tom…

Odpuszczę sobie streszczanie (może odrobinkę później…), bo chyba mało kto nie wie o czym są Dary Anioła i przejdę od razu do oceny.

Książki miałam kupione w nowszych okładkach, i szczerze mówiąc na początku byłam nimi zachwycona. Teraz jakoś mi przeszło. Nie wiem, może po prostu minął ten szał? W każdym bądź razie okładka IV części nie powala. Na górną część praktycznie nie zwracałam uwagi, natomiast mój wzrok przyciągnęło miasto w tle (dolna część). Jest ono bardzo hipnotyzujące - nie mogłam oderwać wzroku, co  jednak nie zmienia faktu, że całościowo najlepsza nie jest.

We wstępie mówiłam, że książka na początku mnie nudziła. To w zasadzie nie do końca prawda, bo zaobserwowałam u siebie zjawisko, którego nie rozumiem: kiedy patrzyłam na książkę, to nie miałam ochoty się za nią brać, a kiedy w końcu zaczęłam czytać – nie mogłam się oderwać. Myślę, że może to być spowodowane tym, że III część kończy się dobrze, i że tak powiem jeden wątek się zamyka, a kontynuacji mogłoby nie być. Wiedziałam, że w IV musi się coś znowu zepsuć, bo o czym były by dalsze części? ;) I najprawdopodobniej przyczyną odwlekania była chęć bycia w niewiedzy, wiedząc jedynie, że skończyło się w dobrym momencie. Jednak kiedy kupiłam VI część, mogłam bezpiecznie zabrać się do lektury wiedząc, że w niewiedzy nie będę musiała trwać długo. ;) Nie wiem czy ktoś coś z tego zrozumiał, bo wyszło strasznie chaotycznie, ale takie są właśnie moje myśli.

Muszę też coś napisać o bohaterach, więc… No Jace jak zwykle – genialny (choć Williama z Diabelskich Maszyn nikt nie pobije <3), Clary też jak zawsze fajna, no i przyszła kolej na Simona, ale to za chwilę. Najpierw Isabelle. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie jej osoba pod koniec książki. Wracając do Simona - tu się pozmieniało. Chyba nikt go nie lubił w pierwszych trzech tomach, a i kolejne większości do niego nie przekonały. Otóż mnie przekonał. Strasznie go polubiłam i nie uważałam, żeby momenty o jego życiu były czymś nudnym. Cieszę się, że autorka sprawiła, by (przynajmniej w moich oczach) stał się kimś fajnym. Świetnym przyjacielem nie tylko dla Clary, ale – jak się okazuje – i dla Jace’a. Wiecie, nie mówię, że są teraz najlepszymi przyjaciółmi, ale odkąd nie czują konkurencji nawiązała się miedzy nimi nić porozumienia. A jak na poprzednie stosunki to już coś. Książka zawiera też fragmenty odnośnie jakże barwnego, życia uczuciowego Simona. W IV części pojawia się też nowy bohater. Znamy go już z opisów poprzednich części, jednak dopiero po jakimś czasie łączymy jego postać z opisem w dawniejszych tomach. Od początku podejrzewamy, że on nie znalazł się tutaj przypadkiem, i w pewnym sensie mamy rację. Nie potrafię teraz stwierdzić, czy jest to postać dobra, czy nie, i czy warto darzyć go zaufaniem. Oczywiście to co wynika z książki to jedno, a to co ja czuję to drugie. I raczej bardziej ufam sobie, bo być może autorka szykuje jakiś zwrot akcji – wiemy przecież jak to wszystko potrafi się zmieniać. ;) Także mojego zaufania na 100% nie zdobył. A co Wy myślicie bądź myśleliście po IV tomie?*

Ominęłam wątek Jace’a i Clary, bo jakoś ciężko mi to opisać, a i bez spoilerów też raczej nie przejdzie. Pochodzenie Jace’a to już chyba nie zagadka, ale tego również nie będę poruszać (tego z kolei dlatego, że nie bardzo się w tym orientuję i mam nadzieję, że po kolejnych częściach mi się rozjaśni).

Podsumowując, książka była ciekawa, bohaterowie – zaskoczenie ich ‘drugą stroną’, a reszta – jak zawsze – genialna. Wszystkim polecam całą serię!

Miasto upadłych aniołów | Miasto zagubionych dusz | Miasto niebiańskiego ognia


Książkę zaliczam do wyzwania:


*Prosiłabym by nie używać imienia tego bohatera, ponieważ mnie nie przeszkadzają drobne spoilery, ale wiem, że niektórym niszczą życie, a chciałabym uniknąć tego na moim blogu. :)

5 października 2014

Jedyna - Kiera Cass

Tytuł: Jedyna
Autor: Kiera Cass
Seria: Selekcja #3
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: około 330
Moja ocena: 8/10

Po pierwszej części byłam zadowolona. Druga jednak wywołała u mnie niesmak postawą głównej bohaterki. Czy trzeciej udało się uratować serię?

Ami została w pałacu. Zdeklarowała się (samej sobie – to też już coś… jak na nią xD) walczyć o Maxona. Tylko, że w pałacu nadal są trzy inne kandydatki.

Myślę, że każdy – już po pierwszej części – domyślał się, jak się zakończy nasza ambitna historia. Uważam, że nie zdradzę za dużo, jeśli powiem, że żadnych zaskoczeń ani zwrotów akcji nie było.

Szata graficzna tak jak i poprzednio zachwyca. Jest spójna w stosunku do pozostałych, a razem prezentują się genialnie.

Bohaterzy tak jak w poprzednich tomach – niezbyt ciekawi. Aczkolwiek Celeste mnie zaskoczyła. I tak jak w poprzednich częściach drażniło mnie niezdecydowanie Ami, tak w tej irytujący był Maxon.

Akcja płynęła, a autorka rozwinęła wątek rebeliantów. Jednak mam wrażenie, że zakończenie było pisane na szybko i pani Cass się nie przyłożyła. W ostatnich rozdziałach akcja tak przyspieszyła, że autorce nie starczyło czasu żeby wszystko dokładnie opisać. Dodatkowo pod koniec książki niestałość Maxona dochodzi już do granic możliwości.

No, ale wbrew pozorom, ta książka ma jakieś plusy. Jest dla mnie nadal lekką, niezobowiązującą lekturą na odpoczynek. To wszystko, przez co przechodzi Ami jest dla mnie naprawdę ciekawe, jednak naokoło widać tyle niedociągnięć, że nie można na nie przymykać oczu.

Mam wrażenie, że po mojej ocenie recenzja powinna wyglądać nieco inaczej, ale wszystkie te mankamenty i tak mają dla mnie mniejszą wartość, niż czysta radość płynąca z możliwości czytania o Ami. Mam strasznie mieszane uczucia, lecz książka i tak mimo wszystko się obroniła i wyszła na plus. Napiszę jeszcze kilka słów odnośnie wstępu i zadanego w nim pytania. Myślę, że III część jest na wyższym poziomie niż II. Pierwszej chyba nie przebiła, ale zawsze coś. Jestem dumna z Ami, że wreszcie podjęła decyzję i zarazem zawiedziona Maxonem, że przejął jej rolę. Tak jakby w książce musiał być ktoś ją odgrywający.

Podsumowując, jeśli ktoś nie jest wrażliwy na niedoskonałości (nie ukrywam, że rzucające się w oczy…) i nie szuka czegoś głębokiego to zdecydowanie polecam. Bo co tu dużo mówić – historia Ami jest ciekawa. Jeśli jednak ktoś ma to czytać z zamiarem dogłębnej analizy logicznej strony umysłu bohaterów to odradzam. Nie doszukacie się konkretów i logicznych działań. Do Was należy decyzja – jak zawsze zresztą. ;) Napiszcie, czy podjęliście/podejmiecie ryzyko! ;D



Książkę zaliczam do wyzwania:


29 września 2014

Wybrani - C.J. Daugherty

Tytuł: Wybrani
Autor: C.J. Daugherty
Seria: Nocna Szkoła #1
Wydawnictwo: Moondrive
Ilość stron: około 430
Moja ocena: 9/10

Zacznijmy od tego, że jeśli nie czytaliście tej książki i nie mieliście jeszcze okazji przeczytać opisu (nadanego przez wydawnictwo) to uwierzcie mi – nic straconego! Książkę można przeczytać i nadrobić, ale opisu czytać nie radzę (chociaż i tak pewnie większość wie o czym jest fabuła). Opis zawiera informację, która w książce ma miejsce dokładnie na 219 stronie. Czy tylko mnie irytuje coś takiego?

„Wybrani” to pierwsza część znakomitej serii autorstwa C. D. Daugherty. O książce dużo słyszałam, i kiedy nadarzyła się okazja, a mianowicie promocja w Empiku… Cóż, nie mogłam się powstrzymać. Czy dobrze zrobiłam?

Allie jest rozrabiarą. W ciągu jednego roku została aresztowana aż 3 razy. W końcu jej rodzice nie wytrzymują i odsyłają ją do elitarnej szkoły z internatem – Cimmerii. Po krótkim czasie nasza bohaterka orientuje się, że trochę jakby tam nie pasuje. Rodzice każdego z tamtej młodzieży to jacyś bogaci, wpływowi ludzie, a poziom nauczania jest bardzo wysoki. W zasadzie ostatni argument nie jest dla Allie problemem, gdyż, jak się okazuje jest zdolna. Tyle, że w poprzedniej szkole się nie starała, a i tamtejsze towarzystwo pozostawiało wiele do życzenia.

Okładka nie jest zła. Przyznam, że tak naprawdę zwróciłam uwagę jedynie na dolną część, czyli gmaszysko, którym jest szkoła. Jeśli chodzi o górę… Że tak powiem - nie poraża. xD Widać na niej (od lewej) Cartera (jak sądzę), Allie (przedstawioną jako buntowniczkę posiadającą drugą, wrażliwą stronę lub potrafiącą dostosować się do surowych zasad) i Sylvaina (który raczej nie wzbudził mojej sympatii). Ogólnie cały obraz nie jest zły, ale – tak jak wspomniałam – widziałam efektywniejsze.

Co do stylu autorki nie miałam zastrzeżeń. Narracja była prowadzona z punku Allie. Nie był to zły pomysł, jednak główna bohaterka nie była wcieleniem stu procentowej dojrzałości. Można powiedzieć, że miewała gorsze momenty. Reszta bohaterów była w porządku.

Akcja przebiegała płynnie i sprawnie. W książce zdarzają się momenty mrożące krew w żyłach. Stale towarzyszyła nam wisząca gdzieś w powietrzu tajemnica. Muszę przyznać, że było ciekawie. 

W zachwyt wprowadziła mnie sceneria widziana oczami wyobraźni. Stara szkoła, ceglane ściany, wysokie okna i drzwi, miękkie dywany i bogato zdobione korytarze… O taak. To właśnie jest Cimmeria, a uwielbiam takie klimaty.


Podsumowując odniosę się do wstępu: oczywiście, że dobrze zrobiłam! Jestem zachwycona całokształtem i nie mogę się doczekać kolejnej części. A póki co, z całego serca polecam Wam tą!

23 września 2014

Niebo w ogniu - Emmy Laybourne

Tytuł: Niebo w ogniu
Autor: Emmy Laybourne
Trylogia: Monument 14 #2
Wydawnictwo: Rebis
Ilość stron: około 260
Moja ocena 9/10

Uwaga!
Możliwe spoilery z pierwszej części!


Link do recenzji pierwszego tomu na dole...

Druga część wspaniałej trylogii autorstwa młodziutkiej Emmy Laybourne. I powiem Wam, że jeśli po poprzedniej byłam zadowolona, to teraz jestem całkowicie zachwycona.

Oficjalne streszczanie fabuły sobie odpuszczę (być może coś później…), zdradzę jednak, że autorka zastosowała ciekawy zabieg, a mianowicie poprowadziła narrację z perspektywy dwóch osób: Deana oraz jego brata, Alexa.

Jak wszyscy wiemy, pierwsza część skończyła się na podzieleniu grupy na dwie części. Dean razem z Astrid i dziećmi: Chloe, Henrym i Caroline zostali w markecie, a Niko, Josie, Alex, Sahalia wraz z małymi: Maxem, Ulyssesem i Batistem pojechali uratować Braydena, no i sprowadzić pomoc dla reszty ze sklepu.

Oprawa graficzna genialna. Tym razem okładka od razu pasowała ;) i wpisywała się w klimat.

Język autorki był tak samo dobry jak w poprzedniej części, a akcja naturalnie pędziła.

Jeśli chodzi o bohaterów, to myślałam, że nigdy nie polubię/czy chociaż zaakceptuję ich w stu procentach. Jednak jak widać, wszystko jest możliwe. Pokochałam dokładnie wszystkich, a Dean nareszcie przestał być żałosny i okazał się prawdziwym facetem. Jestem dumna Dean! ;D


Także podsumowując, książka nie zaniżyła poziomu – wręcz przeciwnie – podwyższyła go. Tempo akcji całkowicie mnie pochłonęło, a bohaterów zobaczyłam w innym świetle i pokochałam bezwarunkowo. Wszystkim polecam przeczytać I część, żeby móc dać się porwać tej! :)


Odcięci od świata | Niebo w ogniu | Wściekły wiatr




Książkę zaliczam do wyzwania:

20 września 2014

Ciepłe ciała - Isaac Marion

Tytuł: Ciepłe ciała
Autor: Isaac Marion
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: około 310
Moja ocena: 9/10

O książce dowiedziałam się poprzez film (ekranizacja to jednak najlepsza reklama :D) i postanowiłam, że NAJPIERW KSIĄŻKA, POTEM FILM. Znalazłam, kupiłam i wzięłam się do czytania! Książkę pochłonęłam w dwa dni i jestem zachwycona. Przyznam szczerze, że byłam bardzo ciekawa, bo to w sumie moja pierwsza książka o zombie.

Jest to przyszłość, żywych ludzi jest bardzo mało, za to przybywa Martwych. Ci którzy żyją zazwyczaj mieszkają w bardzo dobrze strzeżonych częściach miast – twierdzach – otoczonych wielkim murem. Jak dotąd wszystko się układa tak jak zawsze: Martwi co jakiś czas robią eskapady do miasta w poszukiwania Żywych, których można by zjeść. Poszukiwania stają się coraz trudniejsze, ponieważ ludzie przestają żyć na własną rękę i kierują się do bezpiecznej twierdzy.

Jeśli chodzi o same zombie, to tak dokładnie nie wiadomo czym one są. Wiemy, że jedzą ludzkie mięso, a ich świadomość jest w większości znikoma. Jednak zdarzają się wyjątki. Takim właśnie wyjątkiem jest R. Używa R jako imienia, bo dalszego jego brzmienia nie pamięta. ;) Nie pamięta również kim był w poprzednim życiu, ani jak zginął…

Daruję sobie dalsze wprowadzanie w fabułę – jest niepotrzebne. Jeśli recenzja Was zachęci, sami sięgnięcie po tę książkę i dowiecie się co będzie dalej… Oczywiście z pewnością można się spodziewać wątku romantycznego. Będzie on stanowił powiedzmy 3/5  jak nie 2/3 książki.

Narracja jest prowadzona pierwszoosobowo. Znamy wszystkie myśli R, jego obawy, pomysły, UCZUCIA… R jest na swój sposób zabawny. Uważam, że jest świetną postacią. Pod wpływem dziewczyny oraz uczuć do niej zmienia się. Nie chce być już potworem, CHCE BYĆ ŻYWY.

Owa dziewczyna, Julie, jest po przejściach, ale to chyba nie powinno nas dziwić, skoro powieść umiejscowiona jest w takich a nie innych czasach. Na początku jest przestraszona, a przede wszystkim zdziwiona, że R jest jakby inny niż te wszystkie bestie. Później pokazuje się z drugiej strony, jako twarda, doświadczona dziewczyna. Następnie poznajemy ostatnią jej twarz, czyli kruchą i bardzo delikatną.

Wątek miłosny jakby nie patrzeć jest tutaj ważny. Nie jest kiczowaty ani przesadzony, tylko subtelny. Ich relacja buduje się z czasem, nie od razu. Reszta bohaterów raczej się nie wyróżnia. No może przyjaciel R, M, który widząc przemianę kolegi pragnie tego samego dla siebie, wspiera go. Jest też przyjaciółka Julie, Nora – twarda baba również nie oszczędzana przez życie. Jeśli chodzi o wątek Perry’ego – miejcie niespodziankę.

Styl pisania autora jest ciekawy, akcja lekka i szybka. R z początku troszeczkę nie orientuje się w przemianach, jakie w nim zachodzą, jednak z czasem podobają mu się jego odruchy i pragnienia, załapuje o co chodzi i nie próbuje tego wyprzeć. W zasadzie nigdy nie próbował się temu opierać, a za to duży plus.

Okładka przeciętna, ale pasująca do całokształtu. Niestety książka chyba była wydana w pośpiechu, bo jest pełno literówek.

Film obejrzałam. Nie ukrywam, że trochę mnie przeraziła informacja w zwiastunie: ‘Film twórców „Zmierzchu”’. Jednak był fajny. Jest to jedna z lepszych ekranizacji. Jak widzimy na plakacie, film jest pod inną nazwą, a mianowicie: „Wiecznie żywy”. Tytuł jak najbardziej trafiony, może nawet lepszy od książkowego.

No cóż, to chyba wszystko czym chciałam się z Wami podzielić. Byłabym wdzięczna za opinię, co Wy sądzicie na ten temat. :) Książka zapunktowała oryginalnością (być może tylko w moich oczach, jako że jest to moja pierwsza pozycja o tej tematyce), dominującym, acz delikatnym wątkiem miłosnym oraz tą wielką przemianą R. Uważam, że jeśli kogoś interesują takie tematy to jest to jak najbardziej książka dla niego. Polecam!


Książkę zaliczam do wyzwania:


8 września 2014

Love story - Jennifer Echols

Tytuł: Love story
Autor: Jennifer Echols
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: około 370
Moja ocena 7/10

     „Love story” Jennifer Echols to książka wydana nakładem wydawnictwa Jaguar. Należy do gatunku new adult, który coraz bardziej rozwija swoją popularność.

     Główną bohaterką jest Erin, która po zakończeniu szkoły przybyła do Nowego Jorku, gdzie zamierza przejść kurs pisarski, a ponadto załapać się na staż w sporym wydawnictwie oraz wydać własną książkę. Dziewczyna ma niemałe problemy: kłótnia z babką, dla której liczą się tylko interesy, słabe zabezpieczenie finansowe na jakąkolwiek przyszłość i dodatkowo, a jakżeby inaczej, chłopak. Wysoki, niebieskooki blondyn, który jej nienawidzi. Nie wiemy dlaczego, a ni za co…

     Na kursie Erin musi pisać opowiadania. Pierwsze – romans – tylko częściowo fikcyjne, bo umieściła w nim siebie i tajemniczego chłopaka. Niespodziewanie, na pierwszych zajęciach dochodzi ktoś nowy – stary przyjaciel, aktualnie zawzięty wróg. Orientując się w rzekomej grze, odbija piłeczkę.

     Jeśli chodzi o okładkę: niezła. Podobała mi się kolorystyka. Jasnozielony pasek z przodu i cały taki grzbiet . Książki z tej serii wyglądające podobnie to: „Uratuj mnie” – fiolet, „Odlot” – turkus (?), „Dziewczyna, która chciała zbyt wiele” – róż i „Nie mogę powiedzieć ci prawdy” – niebieski.

     Wychwyciłam kilka literówek lub braki kropek. Niby nic, ale w moich oczach książce sporo to ujmuje, bo widać, że wydawcy raczej się do niej nie przyłożyli.

     Język i styl autorki nie był zbyt wyszukany, ale nie miałam zastrzeżeń. Dobrze, że nie próbowała pisać „młodzieżowym” językiem. Próby czegoś takiego są dla mnie z góry skazane na porażkę.

     Bohaterowie byli fajni. Erin polubiłam, Huntera zresztą też. Jednak niekiedy ich emocje i odczucia lub gesty czy czynności były dla mnie zagadką, co jednak nieco irytowało.

     Ogólnie rzecz biorąc spodziewałam się czegoś więcej. Po przeczytaniu miałam wrażenie, że autorka miała limit stron, a na I połowę fabuły wykorzystała ich za dużo, przez co zakończenie musiało zostać skrócone. No nie wiem, mnie tam ewidentnie czegoś brakowało.

     Moja ocena to 7/10. Te trzy punkty, które odjęłam są za niedociągnięcia w wydaniu oraz za brak zakończenia. Owszem był koniec książki, ale to nie było satysfakcjonujące mnie zakończenie tej historii. Jednak przez względnie pomysłową fabułę i niezłych bohaterów jestem gotowa przymknąć na to oko. Polecam zapoznanie się z lekturą, chociażby dla porównania. ;))


31 sierpnia 2014

Social Media Book Tag

Hej, dzisiaj postanowiłam zrobić coś nowego, a mianowicie Social Media Book Tag. Większość ludzi robi filmiki, ale ja wolę przenieść to na bloga. Oryginalny tag jest wymyślony przez Faultydevices.


1. Twitter – twoja ulubiona krótka książka
Myślę, że tutaj wybiorę „Przysięgę” Kimberly Derting. Recenzja tutaj. Książka nie była długa, a jej fabuła była spójna i ciekawa. Dodatkowo dystopia więc kolejny plus.

2. Facebook – książka, którą każdy czytał i poczułeś presję, żeby też po nią sięgnąć
Tutaj bez zastanowienia Harry Potter. Kiedy te książki miały swoją premierę, mnie jeszcze nie było na świecie i to nie jest hit mojego dzieciństwa. Przepraszam, ja wychowałam się na Igrzyskach Śmierci. Z serii Harrego przeczytałam dwie pierwsze części i jak na razie nie zamierzam kontynuować.
 
3. Tumblr – książka, którą przeczytałeś zanim stała się popularna
Jejku, tutaj miałam niemały problem. Myślę, że mogą to być „Rywalki”, bo wydaje mi się, że w Polsce dopiero po jakimś czasie zyskały sporą popularność. Co mogę o nich powiedzieć? Cudowny, bajkowy świat, dziewczyna z prowincji z problemami ze stałością swoich uczuć oraz książę. Arcydzieło to to nie jest, jednak coś w tej powieści strasznie mnie przyciąga. Częściowo być może piękna okładka…?

4. Nasza Klasa – książka, która nie pamiętasz, czy ci się podobała
Myślę, że jest to „Uratuj mnie” Jennifer Echols. Znam zarys fabuły na tyle, na ile jest ona opisana z tyłu książki. Reszty nie pamiętam.
 
5. Instagram – książka tak piękna, że musiałeś zrobić jej zdjęcie
Jest wiele książek, których okładki mi się podobają. Mogłabym wskazać na „Rywalki” jednak dla urozmaicenia wybrałam „Wielki Błękit”. Całą trylogię uwielbiam, a ostatnia okładka, gdzie Aria i Perry są już razem jest cudowna.

6. YouTube – książka, do której chciałbyś zobaczyć ekranizację
I tu znów mogłabym wybrać „Rywalki”. Jednak wywołałam książkę mniej popularną: „Żelazny cierń”. Książka przygodowa z wątkiem romantycznym. Pamiętam, że ogólnie całokształt przypadł mi do gustu i pomyślałam, że fajnie by się to oglądało z innej perspektywy.

7. Lubimy czytać – książka, którą polecasz wszystkim
Jestem w 100% pewna, że są to Igrzyska Śmierci oraz Diabelskie Maszyny. Są to moje dwie ulubione trylogie. Jeśli chodzi o Dary Anioła, to średnio wypadły w moich oczach, a jeśli porównywać je z Diabelskimi Maszynami to wręcz blado. Co do Igrzysk nie ma wątpliwości – zdecydowana większość również je uwielbia.
 Dziękuję tym, którzy dotrwali do końca. Ponadto zachęcam do komentowania – bardzo chciałabym wiedzieć jakie książki Wy byście wybrali. ;)

29 sierpnia 2014

Lek na śmierć - James Dashner

Tytuł: Lek na śmierć
Autor: James Dashner
Trylogia: Więzień Labiryntu #3
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
Ilość stron: około 380
Moja ocena: 9/10

Miałam spore problemy z napisaniem tej recenzji, ponieważ jest to trzecia część i w miarę możliwości starałam się nie wyjawiać tego, co było w poprzednich tomach. Bloga mam bardzo krótko, dlatego nie ma na nim recenzji poprzednich części, i wydaje mi się że nie będzie, bo książki te czytałam zbyt dawno, żeby teraz o nich pisać, ale z drugiej strony zbyt niedawno, żeby czytać je jeszcze raz. Wiem, że trochę to chaotycznie wyszło, ale mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi. xD

Zatem, moja opinia będzie wybrakowana. Nie będę umieszczać streszczenia początku i od razu przejdę do oceny oraz porównania z poprzednimi częściami.

Ogólnie wydanie całej trylogii jest świetne. Największe wrażenie zrobiła na mnie pierwsza część, gdzie widać – jak można się spodziewać ;) – labirynt oraz oko obserwujących stwórców. Druga była dosyć zwyczajna, jednak dobrze wpasowała się w klimat. Natomiast okładka ostatniej części do ostatnich kilku, kilkunastu stron była dla mnie zagadką. Podzielę się z Wami moimi przypuszczeniami i stwierdzę, że najprawdopodobniej owa forteca z okładki to siedziba DRESZCZu. Błędów raczej nie ma, a jeśli są, to nie zwróciłam na nie uwagi.

Szczerze mówiąc, zmyliła mnie informacja z tyłu książki. Wynika z niej, że Thomas z ekipą są już bezpieczni, że DRESZCZ przywróci im pamięć i że oni dobrowolnie pomogą opracować lek. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy Thomas uświadamia sobie, że nie chce, by przywrócono mu pamięć. Również szokującym faktem było to, co DRESZCZ potrzebuje od ostatecznego kandydata!


Z myślą, że fabuła będzie przebiegać w taki sposób, w jaki to sobie wyobraziłam, zaczęłam czytać. I przez cały czas czekałam, aż stanie się to, na co – moim zdaniem – wskazuje opis. Jednak nie. Autor chciał inaczej.

Jeśli chodzi o bohaterów, według mnie są genialni. Przede wszystkim każdy się czymś wyróżnia, nikt nie jest bezbarwny. Oczywiście jest kilka osób, które stanowią takie jakby tło, no ale i to przecież jest potrzebne. Thomasa bardzo polubiłam i ciężko mi się z nim rozstać biorąc pod uwagę, że to koniec trylogii. Minho również uwielbiam. Obydwoje są niesamowici. Jeden nieco narwany, drugi bardziej rozsądny. Obydwoje chcą żyć, chcą, by to wszystko się skończyło, po prostu chcą znaleźć lekarstwo. Do ich najwęższej ‘paczki’ należy również Newt. On raczej trzyma się troszkę za chłopakami, jednak jego poświęcenie i troska o przyjaciół bardzo mnie urzekła.

Teraz kolej na dziewczyny. W pierwszej części poznaliśmy Teresę. Przewija się przez wszystkie następne, od drugiej budząc wszelkie podejrzenia. W drugiej części pojawia się Brenda. Obydwie są w pewien sposób zainteresowane Thomasem. Jak się domyślamy, w trzeciej dochodzi do konfrontacji. Jednak subtelny wątek romantyczny nie jest wątkiem dominującym (!) co zresztą, jest wielką zaletą. Jest bardzo delikatny oraz skomplikowany, a ponadto cudownie obmyślony i wykonany/opisany. Nic tam nie jest pewne ani oczywiste. W takim świecie ogólnie bardzo trudno o związki, a już na pewno jeśli jest się kimś tak ważnym ;)

Język i styl autora od pierwszej części nie uległ zmianie, co bardzo mnie cieszy. Nadal występują charakterystyczne dla streferów słówka. ^^

Jedynym minusem – być może wygenerowanym przeze mnie – jest ta rozpiętość między tym co było, a tym, co w moich wyobrażeniach miało się pojawić.
Oj, miała to być opinia o trzeciej części, a wyszło troszkę ogólnie o całej trylogii…
No nic, w każdym bądź razie trylogię „Więzień Labiryntu” polecam każdemu !