31 sierpnia 2014

Social Media Book Tag

Hej, dzisiaj postanowiłam zrobić coś nowego, a mianowicie Social Media Book Tag. Większość ludzi robi filmiki, ale ja wolę przenieść to na bloga. Oryginalny tag jest wymyślony przez Faultydevices.


1. Twitter – twoja ulubiona krótka książka
Myślę, że tutaj wybiorę „Przysięgę” Kimberly Derting. Recenzja tutaj. Książka nie była długa, a jej fabuła była spójna i ciekawa. Dodatkowo dystopia więc kolejny plus.

2. Facebook – książka, którą każdy czytał i poczułeś presję, żeby też po nią sięgnąć
Tutaj bez zastanowienia Harry Potter. Kiedy te książki miały swoją premierę, mnie jeszcze nie było na świecie i to nie jest hit mojego dzieciństwa. Przepraszam, ja wychowałam się na Igrzyskach Śmierci. Z serii Harrego przeczytałam dwie pierwsze części i jak na razie nie zamierzam kontynuować.
 
3. Tumblr – książka, którą przeczytałeś zanim stała się popularna
Jejku, tutaj miałam niemały problem. Myślę, że mogą to być „Rywalki”, bo wydaje mi się, że w Polsce dopiero po jakimś czasie zyskały sporą popularność. Co mogę o nich powiedzieć? Cudowny, bajkowy świat, dziewczyna z prowincji z problemami ze stałością swoich uczuć oraz książę. Arcydzieło to to nie jest, jednak coś w tej powieści strasznie mnie przyciąga. Częściowo być może piękna okładka…?

4. Nasza Klasa – książka, która nie pamiętasz, czy ci się podobała
Myślę, że jest to „Uratuj mnie” Jennifer Echols. Znam zarys fabuły na tyle, na ile jest ona opisana z tyłu książki. Reszty nie pamiętam.
 
5. Instagram – książka tak piękna, że musiałeś zrobić jej zdjęcie
Jest wiele książek, których okładki mi się podobają. Mogłabym wskazać na „Rywalki” jednak dla urozmaicenia wybrałam „Wielki Błękit”. Całą trylogię uwielbiam, a ostatnia okładka, gdzie Aria i Perry są już razem jest cudowna.

6. YouTube – książka, do której chciałbyś zobaczyć ekranizację
I tu znów mogłabym wybrać „Rywalki”. Jednak wywołałam książkę mniej popularną: „Żelazny cierń”. Książka przygodowa z wątkiem romantycznym. Pamiętam, że ogólnie całokształt przypadł mi do gustu i pomyślałam, że fajnie by się to oglądało z innej perspektywy.

7. Lubimy czytać – książka, którą polecasz wszystkim
Jestem w 100% pewna, że są to Igrzyska Śmierci oraz Diabelskie Maszyny. Są to moje dwie ulubione trylogie. Jeśli chodzi o Dary Anioła, to średnio wypadły w moich oczach, a jeśli porównywać je z Diabelskimi Maszynami to wręcz blado. Co do Igrzysk nie ma wątpliwości – zdecydowana większość również je uwielbia.
 Dziękuję tym, którzy dotrwali do końca. Ponadto zachęcam do komentowania – bardzo chciałabym wiedzieć jakie książki Wy byście wybrali. ;)

29 sierpnia 2014

Lek na śmierć - James Dashner

Tytuł: Lek na śmierć
Autor: James Dashner
Trylogia: Więzień Labiryntu #3
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
Ilość stron: około 380
Moja ocena: 9/10

Miałam spore problemy z napisaniem tej recenzji, ponieważ jest to trzecia część i w miarę możliwości starałam się nie wyjawiać tego, co było w poprzednich tomach. Bloga mam bardzo krótko, dlatego nie ma na nim recenzji poprzednich części, i wydaje mi się że nie będzie, bo książki te czytałam zbyt dawno, żeby teraz o nich pisać, ale z drugiej strony zbyt niedawno, żeby czytać je jeszcze raz. Wiem, że trochę to chaotycznie wyszło, ale mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi. xD

Zatem, moja opinia będzie wybrakowana. Nie będę umieszczać streszczenia początku i od razu przejdę do oceny oraz porównania z poprzednimi częściami.

Ogólnie wydanie całej trylogii jest świetne. Największe wrażenie zrobiła na mnie pierwsza część, gdzie widać – jak można się spodziewać ;) – labirynt oraz oko obserwujących stwórców. Druga była dosyć zwyczajna, jednak dobrze wpasowała się w klimat. Natomiast okładka ostatniej części do ostatnich kilku, kilkunastu stron była dla mnie zagadką. Podzielę się z Wami moimi przypuszczeniami i stwierdzę, że najprawdopodobniej owa forteca z okładki to siedziba DRESZCZu. Błędów raczej nie ma, a jeśli są, to nie zwróciłam na nie uwagi.

Szczerze mówiąc, zmyliła mnie informacja z tyłu książki. Wynika z niej, że Thomas z ekipą są już bezpieczni, że DRESZCZ przywróci im pamięć i że oni dobrowolnie pomogą opracować lek. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy Thomas uświadamia sobie, że nie chce, by przywrócono mu pamięć. Również szokującym faktem było to, co DRESZCZ potrzebuje od ostatecznego kandydata!


Z myślą, że fabuła będzie przebiegać w taki sposób, w jaki to sobie wyobraziłam, zaczęłam czytać. I przez cały czas czekałam, aż stanie się to, na co – moim zdaniem – wskazuje opis. Jednak nie. Autor chciał inaczej.

Jeśli chodzi o bohaterów, według mnie są genialni. Przede wszystkim każdy się czymś wyróżnia, nikt nie jest bezbarwny. Oczywiście jest kilka osób, które stanowią takie jakby tło, no ale i to przecież jest potrzebne. Thomasa bardzo polubiłam i ciężko mi się z nim rozstać biorąc pod uwagę, że to koniec trylogii. Minho również uwielbiam. Obydwoje są niesamowici. Jeden nieco narwany, drugi bardziej rozsądny. Obydwoje chcą żyć, chcą, by to wszystko się skończyło, po prostu chcą znaleźć lekarstwo. Do ich najwęższej ‘paczki’ należy również Newt. On raczej trzyma się troszkę za chłopakami, jednak jego poświęcenie i troska o przyjaciół bardzo mnie urzekła.

Teraz kolej na dziewczyny. W pierwszej części poznaliśmy Teresę. Przewija się przez wszystkie następne, od drugiej budząc wszelkie podejrzenia. W drugiej części pojawia się Brenda. Obydwie są w pewien sposób zainteresowane Thomasem. Jak się domyślamy, w trzeciej dochodzi do konfrontacji. Jednak subtelny wątek romantyczny nie jest wątkiem dominującym (!) co zresztą, jest wielką zaletą. Jest bardzo delikatny oraz skomplikowany, a ponadto cudownie obmyślony i wykonany/opisany. Nic tam nie jest pewne ani oczywiste. W takim świecie ogólnie bardzo trudno o związki, a już na pewno jeśli jest się kimś tak ważnym ;)

Język i styl autora od pierwszej części nie uległ zmianie, co bardzo mnie cieszy. Nadal występują charakterystyczne dla streferów słówka. ^^

Jedynym minusem – być może wygenerowanym przeze mnie – jest ta rozpiętość między tym co było, a tym, co w moich wyobrażeniach miało się pojawić.
Oj, miała to być opinia o trzeciej części, a wyszło troszkę ogólnie o całej trylogii…
No nic, w każdym bądź razie trylogię „Więzień Labiryntu” polecam każdemu !

19 sierpnia 2014

Przysięga - Kimberly Derting

Tytuł: Przysięga
Autor: Kimberly Derting
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: około 270
Moja ocena: 9/10

W kraju zwanym Ludanią panuje monarchia. Kraj posiada królową, a dodatkowo podział na klasy. Każda klasa ma swój język, a ludzie z niższych nie mają prawa znać żadnego innego. Ba, nie mają nawet prawa patrzeć na osoby wyżej postawione w czasie ich komunikacji konkretnym językiem.

Wyróżniamy:


  • Klasę niewolniczą – język anglais
  • Klasę kupiecką – język parshon
  • Klasę uprzywilejowaną – język termani



Charlie ma siedemnaście lat i należy do klasy kupieckiej. Jej rodzice mają restaurację, dzięki której zarabiają. Ponadto nasza bohaterka ma dar. Wiedzą o nim tylko rodzice i jej czteroletnia siostra, Angelina. Nasza bohaterka rozumie wszystkie języki, co raczej nie pomoże jej w przeżyciu. W konsekwencji musi to ukrywać.

Wszystko jest dobrze, póki nie pojawia się Max. „Przystojny, zagadkowy chłopak mówi językiem, którego wcześniej nie słyszała.”

Dodatkowo kraj obawia się rewolucji, więc królowa zmuszona jest zmniejszyć swobodę obywateli.

To tyle, jeśli chodzi o fabułę. Wydanie jest piękne. Tu akurat Amber się postarało. Okładka zagadkowa, tytuł wydrukowany podwójnie. Można go zobaczyć tylko po ustawieniu książki w odpowiedni sposób ;) Jednak, jak to Amber, bez błędów się nie obyło…

Książka nie jest długa, a fabuła, zwarta, stopniowo ujawniana, składa się w całość w idealnych momentach. Uważam, że właśnie to jest jej główną zaletą.

Myślę, że w tak krótkim czasie nie da się całkowicie poznać bohaterów, no może oprócz głównej bohaterki… (?) Na pewno słabo poznaliśmy Maxa. Był nieco niewyraźny, w porównaniu np. z przyjaciółką Charlie, Brook.

Jedynym problemem były niektóre wypowiedzi, czy też myśli bohaterów. Uważam, że były nie na miejscu, jeśli chodzi o czas i okoliczności. Np. zamiast powiedzieć: ‘nie rozumiem, o co mu chodzi’ występowało: ‘nie ogarniam go’. -,-

Podsumowując, książka pod względem fabularnym wywarła na mnie świetne wrażenie. Co do wypowiedzi miałam zastrzeżenia, jednak ogółem akcja była poprowadzona znakomicie. Wszystkim polecam zapoznanie się z omawianą lekturą. Jest lekka i przyjemna, a akcja płynie… ;)

13 sierpnia 2014

Odcięci od świata - Emmy Laybourne

Tytuł: Odcięci od świata
Autor: Emmy Laybourne
Trylogia: Monument 14
Wydawnictwo: Rebis
Ilość stron: około 340
Moja ocena: 7/10

Debiut młodej pisarki to ostatnio gorący temat. Wokół tej książki było sporo szumu, więc stwierdziłam, że tego nie mogę sobie odpuścić.

Nowy, wyglądający jak każdy dzień. Dzieci spieszą się na autobus. Potem wyruszają do szkoły… Jednak ten dzień nie miał być zwyczajny. W drodze całkowicie zmienia się pogoda. Grad pada z siłą, która wgniata dachy samochodów, a ludzie mogą nawet zginąć.

Grupie znajomych z liceum i gimnazjum oraz kilkorgu dzieciom z podstawówki udaje się schronić w świetnie zaopatrzonym supermarkecie. Wszyscy są zdezorientowani, nie wiadomo co mają dalej robić… Okazuje się, że to nie jedyny problem świata. Doszło do tsunami oraz wycieku szkodliwych substancji.

Nastolatki zmuszone są przetrwać i ochronić młodsze dzieci. Tworzą coś na kształt społeczności, gdzie każdy ma swoje miejsce i zadania do wykonania.

Tradycyjnie zacznijmy od okładki. Moim zdaniem przyciąga uwagę i jest tajemnicza. Jednak dopiero po przeczytaniu zakończenia byłam gotowa stwierdzić, że pasuje do nastroju całego utworu. Ogólnie wydanie jest piękne. Posiada uwypukloną fakturę ^^ i wydaje mi się, że tym razem żadnych błędów się nie dopatrzyłam…

Szczerze, kiedy pierwszy raz zobaczyłam tą książkę w zapowiedziach to raczej nie miałam na nią ochoty. Kupiłam ją dość impulsywnie i byłam raczej sceptycznie nastawiona… Jednak przerosła moje oczekiwania i była fajną, lekką lekturą.

Styl autorki bardzo mi się podobał. Szybka, zwięzła akcja nadała temu wspomnianej wcześniej lekkości. Jeśli chodzi o język – tu już nie było tak idealnie. Wydawcy sami zakomunikowali nam tą informację na odwrocie: „Świetnie przedstawieni bohaterowie, ze swym CHARAKTERYSTYCZNY JĘZYKIEM (…)” – oj tak. Język był miejscami bardzo charakterystyczny – rzekomo – młodzieżowy. No niestety dziwnie to wyszło…

Narracja została poprowadzona z punktu jednego z uwięzionych licealistów. Dean jest „bohaterem z krwi i kości” co może oznaczać, że do ideału trochę mu brakuje… Nie pakuje, nie dba zbytnio o swój wygląd, ale czyta książki, pisze wiersze, pamiętniki i te sprawy. Jednak bardzo chciałby być powszechnie znany, lubiany, a także szanowany. Z jednej strony go polubiłam, a sposób, w który prowadzi narrację przypadł mi do gustu, ale z drugiej drażniły mnie wstawki o tym, jaki to on jest nieznany w szkole, jaki to on jest chudziutki, ogólnie – jaki to on jest żałosny. Jeśli ostatnie zdanie kogoś uraziło to przepraszam, ale ja preferuję na głównego bohatera kogoś innego. Właśnie z początku książki strasznie mnie denerwowało to, że kiedy zastanawiam się co czuję, przychodzi mi na myśl tylko współczucie… Może tylko ja to tak odbieram, ale – wierzcie lub nie – pod koniec i tak zaczęłam na Deana inaczej patrzeć.

Reszta bohaterów, czyli inne dzieci w sklepie, mimo, że wszystkie różne, chciały tego samego, i o to walczyły. Ogólnie ci ludzie stanowili spory wachlarz pomysłów, emocji, uczuć, pragnień i poglądów. Ta różnorodność była miłą odmianą po głównym bohaterze.

Zakończenie było nieprzewidywalne. Do ostatniej strony nie wiedziałam, co w takiej sytuacji zrobi Dean. Także tu wielki plus za to.


Podsumowując, Książa mi się podobała, co – mam nadzieję – widać po ocenie i z niecierpliwością czekam na kolejną część. Polecam wszystkim sięgnięcie po tą pozycję. :]

Odcięci od świataNiebo w ogniu | Wściekły wiatr


Poradnik pozytywnego myślenia - Matthew Quick

Tytuł: „Poradnik pozytywnego myślenia”
Autor: Matthew Quick
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: około 370
Moja ocena: 9/10

Historię Pata poznajemy w momencie, gdy  do ‘niedobrego miejsca’, aktualnego mieszkania Pata, przyjeżdża jego mama. Postanawia zabrać go do domu i pomóc mu poukładać żyć od nowa.

O przeszłości Pata wiemy niewiele. Nie mamy pojęcia jak dawno ani dlaczego znalazł się w szpitalu psychiatrycznym. On sam, nie zwraca na to uwagi, zachowując się jak gdyby nic się nie stało.

Uważa natomiast, że razem z żoną, Nikki, przeżywają rozłąkę. Obwinia się za ‘chwilowy rozpad ich małżeństwa’ i stara się nadrobić stracony czas, by po zakończeniu rozłąki miał jej czym zaimponować i pokazać, że się zmienił, oraz że teraz jest dobrym mężem. Czyta klasykę angielską (którą bardzo przeżywa), wykonuje codzienny, porządny trening i stara się być miły.

Po powrocie do domu nawiązuje też kontakt ze swoim dawnym przyjacielem. Zostaje zaproszony na kolację. Okazuje się, że nie tylko on. I tu właśnie pojawia się tajemnicza, niezwykle piękna, lecz opryskliwa kobieta - Tiffany. Ich relacja jest dosyć dziwna, ale - co tu się dziwić – z każdym z nich jest coś nie tak.

Teraz troszkę o zewnętrznej stronie. Okładka (filmowa) oraz grzbiet świetnie się prezentują. W środku - bezbłędnie wypośrodkowany tekst. Niestety dopatrzyłam się kilku literówek. (!)

Język preferowany przez autora był specyficzny, jednak przypadł mi do gustu. Opisywał krótko, zwięźle i na temat. Np. kiedy jakaś sytuacja się rozwinęła, dopisywał następne, mało ważne czynności.

Oczekiwania miałam dość wygórowane, jednak nie bezpodstawnie – bo książka zdobyła wiele pozytywnych opinii. Fabuła bardzo mi się podobała, polubiłam Pata i jego słodki, wyidealizowany, pełen współczucia świat.

Można by sądzić, że Pat został w jakiś sposób poszkodowany, że to z jego winy pierwsze małżeństwo nie wyszło. Jednak słuchając jego wyrzutów sumienia i patrząc na zachowanie jego ojca stwierdzamy, że być może to jednak była jego wina…? W każdym bądź razie Pat rozumie swoje błędy już od początku książki i usilnie stara się je naprawić.

Dla mnie jedyną wadą omawianej powieści był brak dialogów i takich bardziej skomplikowanych interakcji między Patem, a Tiffany. Ktoś mógłby powiedzieć, że właśnie o to tu chodzi: o wspólne milczenie, trenowanie, bieganie, ale moim zdaniem ich znajomość była delikatnie spłycona. A być może po prostu kiepsko zostało przedstawione to ich ”rozumienie się bez słów”?


Tak więc poza błędami w wydaniu oraz niezaspokajającej moich potrzeb więzi bohaterów książka była świetna. Lekka i przyjemna, a zarazem dająca do myślenia. Mimo, że jest o ludziach dorosłych czytało się ją szybko i – nie ukrywając – wciągnęła mnie do samego końca. Polecam wszystkim zapoznanie się z tą historią. :)

Witam!

Jestem Anka, założyłam bloga i chciałabym się świetnie bawić. Pomożecie? :)