29 sierpnia 2014

Lek na śmierć - James Dashner

Tytuł: Lek na śmierć
Autor: James Dashner
Trylogia: Więzień Labiryntu #3
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
Ilość stron: około 380
Moja ocena: 9/10

Miałam spore problemy z napisaniem tej recenzji, ponieważ jest to trzecia część i w miarę możliwości starałam się nie wyjawiać tego, co było w poprzednich tomach. Bloga mam bardzo krótko, dlatego nie ma na nim recenzji poprzednich części, i wydaje mi się że nie będzie, bo książki te czytałam zbyt dawno, żeby teraz o nich pisać, ale z drugiej strony zbyt niedawno, żeby czytać je jeszcze raz. Wiem, że trochę to chaotycznie wyszło, ale mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi. xD

Zatem, moja opinia będzie wybrakowana. Nie będę umieszczać streszczenia początku i od razu przejdę do oceny oraz porównania z poprzednimi częściami.

Ogólnie wydanie całej trylogii jest świetne. Największe wrażenie zrobiła na mnie pierwsza część, gdzie widać – jak można się spodziewać ;) – labirynt oraz oko obserwujących stwórców. Druga była dosyć zwyczajna, jednak dobrze wpasowała się w klimat. Natomiast okładka ostatniej części do ostatnich kilku, kilkunastu stron była dla mnie zagadką. Podzielę się z Wami moimi przypuszczeniami i stwierdzę, że najprawdopodobniej owa forteca z okładki to siedziba DRESZCZu. Błędów raczej nie ma, a jeśli są, to nie zwróciłam na nie uwagi.

Szczerze mówiąc, zmyliła mnie informacja z tyłu książki. Wynika z niej, że Thomas z ekipą są już bezpieczni, że DRESZCZ przywróci im pamięć i że oni dobrowolnie pomogą opracować lek. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy Thomas uświadamia sobie, że nie chce, by przywrócono mu pamięć. Również szokującym faktem było to, co DRESZCZ potrzebuje od ostatecznego kandydata!


Z myślą, że fabuła będzie przebiegać w taki sposób, w jaki to sobie wyobraziłam, zaczęłam czytać. I przez cały czas czekałam, aż stanie się to, na co – moim zdaniem – wskazuje opis. Jednak nie. Autor chciał inaczej.

Jeśli chodzi o bohaterów, według mnie są genialni. Przede wszystkim każdy się czymś wyróżnia, nikt nie jest bezbarwny. Oczywiście jest kilka osób, które stanowią takie jakby tło, no ale i to przecież jest potrzebne. Thomasa bardzo polubiłam i ciężko mi się z nim rozstać biorąc pod uwagę, że to koniec trylogii. Minho również uwielbiam. Obydwoje są niesamowici. Jeden nieco narwany, drugi bardziej rozsądny. Obydwoje chcą żyć, chcą, by to wszystko się skończyło, po prostu chcą znaleźć lekarstwo. Do ich najwęższej ‘paczki’ należy również Newt. On raczej trzyma się troszkę za chłopakami, jednak jego poświęcenie i troska o przyjaciół bardzo mnie urzekła.

Teraz kolej na dziewczyny. W pierwszej części poznaliśmy Teresę. Przewija się przez wszystkie następne, od drugiej budząc wszelkie podejrzenia. W drugiej części pojawia się Brenda. Obydwie są w pewien sposób zainteresowane Thomasem. Jak się domyślamy, w trzeciej dochodzi do konfrontacji. Jednak subtelny wątek romantyczny nie jest wątkiem dominującym (!) co zresztą, jest wielką zaletą. Jest bardzo delikatny oraz skomplikowany, a ponadto cudownie obmyślony i wykonany/opisany. Nic tam nie jest pewne ani oczywiste. W takim świecie ogólnie bardzo trudno o związki, a już na pewno jeśli jest się kimś tak ważnym ;)

Język i styl autora od pierwszej części nie uległ zmianie, co bardzo mnie cieszy. Nadal występują charakterystyczne dla streferów słówka. ^^

Jedynym minusem – być może wygenerowanym przeze mnie – jest ta rozpiętość między tym co było, a tym, co w moich wyobrażeniach miało się pojawić.
Oj, miała to być opinia o trzeciej części, a wyszło troszkę ogólnie o całej trylogii…
No nic, w każdym bądź razie trylogię „Więzień Labiryntu” polecam każdemu !

7 komentarzy:

  1. Trzecia część jeszcze przede mną, ale poprzednie mi się podobały. Opinie o "Leku..." są różne. Niektórzy wychwalają tę książkę, a inni krytykują. Czytałam już kilka niepochlebnych opinii o tej książce i muszę się przekonać jak naprawdę jest. Mam nadzieję, że też spodoba mi się tak jak tobie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę znaleźć czas na tę serię!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tej serii, może przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo, ale to bardzo ciekawa recenzja. Kolejna seria, którą będę musiała przeczytać :)

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Niedawno skończyłam "Lek na śmierć" i... nie spodobał mi się... O ile "Więzień" był genialny, a "Próby Ognia" jeszcze jakoś próbowały utrzymać ten poziom, to "Lek na śmierć", według mnie, autorowi się nie udał. Thomas zrobił się strasznie marudny i lekkomyślny, a Teresa jeszcze bardziej mnie denerwowała. Niedługo recenzję tej książki zamieszczę na moim blogu :)

    Pozdrawiam,
    Alpaka
    http://alpakowerecenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj ja do Teresy zaczęłam tracić zaufanie już w drugim tomie -.-

      Usuń

Witaj!
Jeśli coś zainteresowało Cię na moim blogu i chcesz się tym podzielić, to pisz śmiało! Zachęcam też do zaobserwowania bloga i częstego zaglądania. :)
Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję, wszystkie je czytam - i to z niemałym uśmiechem. Stanowią dla mnie motywację do dalszej pracy, a za to jestem Wam strasznie wdzięczna.
Miłego dnia! :)