29 września 2014

Wybrani - C.J. Daugherty

Tytuł: Wybrani
Autor: C.J. Daugherty
Seria: Nocna Szkoła #1
Wydawnictwo: Moondrive
Ilość stron: około 430
Moja ocena: 9/10

Zacznijmy od tego, że jeśli nie czytaliście tej książki i nie mieliście jeszcze okazji przeczytać opisu (nadanego przez wydawnictwo) to uwierzcie mi – nic straconego! Książkę można przeczytać i nadrobić, ale opisu czytać nie radzę (chociaż i tak pewnie większość wie o czym jest fabuła). Opis zawiera informację, która w książce ma miejsce dokładnie na 219 stronie. Czy tylko mnie irytuje coś takiego?

„Wybrani” to pierwsza część znakomitej serii autorstwa C. D. Daugherty. O książce dużo słyszałam, i kiedy nadarzyła się okazja, a mianowicie promocja w Empiku… Cóż, nie mogłam się powstrzymać. Czy dobrze zrobiłam?

Allie jest rozrabiarą. W ciągu jednego roku została aresztowana aż 3 razy. W końcu jej rodzice nie wytrzymują i odsyłają ją do elitarnej szkoły z internatem – Cimmerii. Po krótkim czasie nasza bohaterka orientuje się, że trochę jakby tam nie pasuje. Rodzice każdego z tamtej młodzieży to jacyś bogaci, wpływowi ludzie, a poziom nauczania jest bardzo wysoki. W zasadzie ostatni argument nie jest dla Allie problemem, gdyż, jak się okazuje jest zdolna. Tyle, że w poprzedniej szkole się nie starała, a i tamtejsze towarzystwo pozostawiało wiele do życzenia.

Okładka nie jest zła. Przyznam, że tak naprawdę zwróciłam uwagę jedynie na dolną część, czyli gmaszysko, którym jest szkoła. Jeśli chodzi o górę… Że tak powiem - nie poraża. xD Widać na niej (od lewej) Cartera (jak sądzę), Allie (przedstawioną jako buntowniczkę posiadającą drugą, wrażliwą stronę lub potrafiącą dostosować się do surowych zasad) i Sylvaina (który raczej nie wzbudził mojej sympatii). Ogólnie cały obraz nie jest zły, ale – tak jak wspomniałam – widziałam efektywniejsze.

Co do stylu autorki nie miałam zastrzeżeń. Narracja była prowadzona z punku Allie. Nie był to zły pomysł, jednak główna bohaterka nie była wcieleniem stu procentowej dojrzałości. Można powiedzieć, że miewała gorsze momenty. Reszta bohaterów była w porządku.

Akcja przebiegała płynnie i sprawnie. W książce zdarzają się momenty mrożące krew w żyłach. Stale towarzyszyła nam wisząca gdzieś w powietrzu tajemnica. Muszę przyznać, że było ciekawie. 

W zachwyt wprowadziła mnie sceneria widziana oczami wyobraźni. Stara szkoła, ceglane ściany, wysokie okna i drzwi, miękkie dywany i bogato zdobione korytarze… O taak. To właśnie jest Cimmeria, a uwielbiam takie klimaty.


Podsumowując odniosę się do wstępu: oczywiście, że dobrze zrobiłam! Jestem zachwycona całokształtem i nie mogę się doczekać kolejnej części. A póki co, z całego serca polecam Wam tą!

23 września 2014

Niebo w ogniu - Emmy Laybourne

Tytuł: Niebo w ogniu
Autor: Emmy Laybourne
Trylogia: Monument 14 #2
Wydawnictwo: Rebis
Ilość stron: około 260
Moja ocena 9/10

Uwaga!
Możliwe spoilery z pierwszej części!


Link do recenzji pierwszego tomu na dole...

Druga część wspaniałej trylogii autorstwa młodziutkiej Emmy Laybourne. I powiem Wam, że jeśli po poprzedniej byłam zadowolona, to teraz jestem całkowicie zachwycona.

Oficjalne streszczanie fabuły sobie odpuszczę (być może coś później…), zdradzę jednak, że autorka zastosowała ciekawy zabieg, a mianowicie poprowadziła narrację z perspektywy dwóch osób: Deana oraz jego brata, Alexa.

Jak wszyscy wiemy, pierwsza część skończyła się na podzieleniu grupy na dwie części. Dean razem z Astrid i dziećmi: Chloe, Henrym i Caroline zostali w markecie, a Niko, Josie, Alex, Sahalia wraz z małymi: Maxem, Ulyssesem i Batistem pojechali uratować Braydena, no i sprowadzić pomoc dla reszty ze sklepu.

Oprawa graficzna genialna. Tym razem okładka od razu pasowała ;) i wpisywała się w klimat.

Język autorki był tak samo dobry jak w poprzedniej części, a akcja naturalnie pędziła.

Jeśli chodzi o bohaterów, to myślałam, że nigdy nie polubię/czy chociaż zaakceptuję ich w stu procentach. Jednak jak widać, wszystko jest możliwe. Pokochałam dokładnie wszystkich, a Dean nareszcie przestał być żałosny i okazał się prawdziwym facetem. Jestem dumna Dean! ;D


Także podsumowując, książka nie zaniżyła poziomu – wręcz przeciwnie – podwyższyła go. Tempo akcji całkowicie mnie pochłonęło, a bohaterów zobaczyłam w innym świetle i pokochałam bezwarunkowo. Wszystkim polecam przeczytać I część, żeby móc dać się porwać tej! :)


Odcięci od świata | Niebo w ogniu | Wściekły wiatr




Książkę zaliczam do wyzwania:

20 września 2014

Ciepłe ciała - Isaac Marion

Tytuł: Ciepłe ciała
Autor: Isaac Marion
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: około 310
Moja ocena: 9/10

O książce dowiedziałam się poprzez film (ekranizacja to jednak najlepsza reklama :D) i postanowiłam, że NAJPIERW KSIĄŻKA, POTEM FILM. Znalazłam, kupiłam i wzięłam się do czytania! Książkę pochłonęłam w dwa dni i jestem zachwycona. Przyznam szczerze, że byłam bardzo ciekawa, bo to w sumie moja pierwsza książka o zombie.

Jest to przyszłość, żywych ludzi jest bardzo mało, za to przybywa Martwych. Ci którzy żyją zazwyczaj mieszkają w bardzo dobrze strzeżonych częściach miast – twierdzach – otoczonych wielkim murem. Jak dotąd wszystko się układa tak jak zawsze: Martwi co jakiś czas robią eskapady do miasta w poszukiwania Żywych, których można by zjeść. Poszukiwania stają się coraz trudniejsze, ponieważ ludzie przestają żyć na własną rękę i kierują się do bezpiecznej twierdzy.

Jeśli chodzi o same zombie, to tak dokładnie nie wiadomo czym one są. Wiemy, że jedzą ludzkie mięso, a ich świadomość jest w większości znikoma. Jednak zdarzają się wyjątki. Takim właśnie wyjątkiem jest R. Używa R jako imienia, bo dalszego jego brzmienia nie pamięta. ;) Nie pamięta również kim był w poprzednim życiu, ani jak zginął…

Daruję sobie dalsze wprowadzanie w fabułę – jest niepotrzebne. Jeśli recenzja Was zachęci, sami sięgnięcie po tę książkę i dowiecie się co będzie dalej… Oczywiście z pewnością można się spodziewać wątku romantycznego. Będzie on stanowił powiedzmy 3/5  jak nie 2/3 książki.

Narracja jest prowadzona pierwszoosobowo. Znamy wszystkie myśli R, jego obawy, pomysły, UCZUCIA… R jest na swój sposób zabawny. Uważam, że jest świetną postacią. Pod wpływem dziewczyny oraz uczuć do niej zmienia się. Nie chce być już potworem, CHCE BYĆ ŻYWY.

Owa dziewczyna, Julie, jest po przejściach, ale to chyba nie powinno nas dziwić, skoro powieść umiejscowiona jest w takich a nie innych czasach. Na początku jest przestraszona, a przede wszystkim zdziwiona, że R jest jakby inny niż te wszystkie bestie. Później pokazuje się z drugiej strony, jako twarda, doświadczona dziewczyna. Następnie poznajemy ostatnią jej twarz, czyli kruchą i bardzo delikatną.

Wątek miłosny jakby nie patrzeć jest tutaj ważny. Nie jest kiczowaty ani przesadzony, tylko subtelny. Ich relacja buduje się z czasem, nie od razu. Reszta bohaterów raczej się nie wyróżnia. No może przyjaciel R, M, który widząc przemianę kolegi pragnie tego samego dla siebie, wspiera go. Jest też przyjaciółka Julie, Nora – twarda baba również nie oszczędzana przez życie. Jeśli chodzi o wątek Perry’ego – miejcie niespodziankę.

Styl pisania autora jest ciekawy, akcja lekka i szybka. R z początku troszeczkę nie orientuje się w przemianach, jakie w nim zachodzą, jednak z czasem podobają mu się jego odruchy i pragnienia, załapuje o co chodzi i nie próbuje tego wyprzeć. W zasadzie nigdy nie próbował się temu opierać, a za to duży plus.

Okładka przeciętna, ale pasująca do całokształtu. Niestety książka chyba była wydana w pośpiechu, bo jest pełno literówek.

Film obejrzałam. Nie ukrywam, że trochę mnie przeraziła informacja w zwiastunie: ‘Film twórców „Zmierzchu”’. Jednak był fajny. Jest to jedna z lepszych ekranizacji. Jak widzimy na plakacie, film jest pod inną nazwą, a mianowicie: „Wiecznie żywy”. Tytuł jak najbardziej trafiony, może nawet lepszy od książkowego.

No cóż, to chyba wszystko czym chciałam się z Wami podzielić. Byłabym wdzięczna za opinię, co Wy sądzicie na ten temat. :) Książka zapunktowała oryginalnością (być może tylko w moich oczach, jako że jest to moja pierwsza pozycja o tej tematyce), dominującym, acz delikatnym wątkiem miłosnym oraz tą wielką przemianą R. Uważam, że jeśli kogoś interesują takie tematy to jest to jak najbardziej książka dla niego. Polecam!


Książkę zaliczam do wyzwania:


8 września 2014

Love story - Jennifer Echols

Tytuł: Love story
Autor: Jennifer Echols
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: około 370
Moja ocena 7/10

     „Love story” Jennifer Echols to książka wydana nakładem wydawnictwa Jaguar. Należy do gatunku new adult, który coraz bardziej rozwija swoją popularność.

     Główną bohaterką jest Erin, która po zakończeniu szkoły przybyła do Nowego Jorku, gdzie zamierza przejść kurs pisarski, a ponadto załapać się na staż w sporym wydawnictwie oraz wydać własną książkę. Dziewczyna ma niemałe problemy: kłótnia z babką, dla której liczą się tylko interesy, słabe zabezpieczenie finansowe na jakąkolwiek przyszłość i dodatkowo, a jakżeby inaczej, chłopak. Wysoki, niebieskooki blondyn, który jej nienawidzi. Nie wiemy dlaczego, a ni za co…

     Na kursie Erin musi pisać opowiadania. Pierwsze – romans – tylko częściowo fikcyjne, bo umieściła w nim siebie i tajemniczego chłopaka. Niespodziewanie, na pierwszych zajęciach dochodzi ktoś nowy – stary przyjaciel, aktualnie zawzięty wróg. Orientując się w rzekomej grze, odbija piłeczkę.

     Jeśli chodzi o okładkę: niezła. Podobała mi się kolorystyka. Jasnozielony pasek z przodu i cały taki grzbiet . Książki z tej serii wyglądające podobnie to: „Uratuj mnie” – fiolet, „Odlot” – turkus (?), „Dziewczyna, która chciała zbyt wiele” – róż i „Nie mogę powiedzieć ci prawdy” – niebieski.

     Wychwyciłam kilka literówek lub braki kropek. Niby nic, ale w moich oczach książce sporo to ujmuje, bo widać, że wydawcy raczej się do niej nie przyłożyli.

     Język i styl autorki nie był zbyt wyszukany, ale nie miałam zastrzeżeń. Dobrze, że nie próbowała pisać „młodzieżowym” językiem. Próby czegoś takiego są dla mnie z góry skazane na porażkę.

     Bohaterowie byli fajni. Erin polubiłam, Huntera zresztą też. Jednak niekiedy ich emocje i odczucia lub gesty czy czynności były dla mnie zagadką, co jednak nieco irytowało.

     Ogólnie rzecz biorąc spodziewałam się czegoś więcej. Po przeczytaniu miałam wrażenie, że autorka miała limit stron, a na I połowę fabuły wykorzystała ich za dużo, przez co zakończenie musiało zostać skrócone. No nie wiem, mnie tam ewidentnie czegoś brakowało.

     Moja ocena to 7/10. Te trzy punkty, które odjęłam są za niedociągnięcia w wydaniu oraz za brak zakończenia. Owszem był koniec książki, ale to nie było satysfakcjonujące mnie zakończenie tej historii. Jednak przez względnie pomysłową fabułę i niezłych bohaterów jestem gotowa przymknąć na to oko. Polecam zapoznanie się z lekturą, chociażby dla porównania. ;))