10 stycznia 2015

Gwiazd naszych wina - John Green

Tytuł: Gwiazd naszych wina
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy las
Ilość stron: około 310

Są takie książki, które z jakichś powodów odstraszają. Bo są zbyt popularne (np. „Igrzyska śmierci”), bo wszędzie spoilery (np. „Wierna”), bo nie mój gatunek, styl czy cokolwiek innego. „Gwiazd naszych wina” pasuje do każdej wymówki, a jednak ja i wiele innych osób wciąż sięgamy po tego typu historie. Dlaczego?

Ano dlatego, że każdy chce wiedzieć o co w tym chodzi i mieć własne zdanie. Z tych samych powodów i ja skusiłam się na lekturę. Czy mi się podobała?

Hazel ma szesnaście lat i jest chora na raka. Jest bardzo dojrzała i wie co się stanie, ale nie traci przy tym humoru i sporego dystansu. Na zajęciach grupy wsparcia poznaje Augustusa. Razem przeżywają młodzieńczą miłość, jednak pamiętajmy: obydwoje nie należą do najzdrowszych osób, a czas, jak zwykle, jest przeciwko nim.

Zacznijmy od okładki. Czytałam w pierwszej wersji i podoba mi się ona o wiele bardziej niż filmowa. Nie cierpię aktorki grającej w filmie i nie chcę mieć jej wydrukowanej na całkiem niezłej powieści. Dodatkowo ubezpieczyłam się na przyszłość, bo gdyby książka mi się spodobała i jeśli dokupię kolejne, będą bardzo ładnie wyglądać na półce (tak się złożyło, że na Gwiazdkę dostałam dwie inne powieści Greena, więc miałam nosa :D).

Autor ma bardzo szczególny styl pisania. Nie jest on zbyt szczegółowy i często pomija pewne czynności, ale nadaje mu to oryginalności. Nie jestem wielką fanką takiego języka, ale czyta się go łatwo i szybko, więc w gruncie rzeczy może być.

Mimo tych ‘przeskoków’ pan Green dobrze opisuje emocje targające bohaterami. Nie rozwodzi się nad nimi, tylko konkretnie pisze co i jak. Podoba mi się też narracja pierwszoosobowa. Jako czytelnicy jesteśmy świadkami myśli Hazel oraz jej zgryźliwych uwag często pozostających w sferze jej umysłu.

Bohaterowie są wykreowani całkiem dobrze, ale co do wydarzeń mogłabym się przeczepić. Kiedyś, czytając pewną recenzję natknęłam się na zarzut, że autor pisze nierzeczywiście. I jest to prawda! Trochę mi to przeszkadzało, ale bardzo rzeczywiste zakończenie wszystko wyrównało.

Wątek romantyczny jest dość średni, bo posiada pewne wady wynikające głównie z dość nieprawdopodobnej fabuły. Uważam, że troszkę za szybko to wszystko się odbyło, a u bohaterów nie czuło się niepewności i wyszło to trochę tak, jakby wszystko było wyreżyserowane. Zaletą natomiast jest fakt, że miłość nie jest wątkiem dominującym. Oczywiście jest bardzo ważna, ale poza nią również toczy się życie i bardzo cieszę się, że na każdej stronie Hazel nie wzdychała do Augustusa.

W książce jest sporo humoru, inteligentnych dialogów i ciętych odpowiedzi, jednak mi tam czegoś brakowało. Wszyscy mówili, że pod tym względem Augustus jest niesamowity, ale ja wolałam Hazel. Być może dlatego, że to z jej perspektywy prowadzona jest książka, ale zawsze.

Oczywiście historia jest niezwykle wartościowa. Uczy, żebyśmy nie traktowali chorych inaczej, nie byli spięci i uważali na słowa. Trzeba być normalnym, ale dobrze by było, gdybyśmy ograniczyli uwagi odnośnie tego, że my mamy przed sobą całe życie, a ta osoba najprawdopodobniej nie. Nie radziłabym też bezsensownego pocieszania, bo chorzy i tak wiedzą, że to nieprawda.

Zabrzmiało to trochę pesymistycznie, ale takie jest życie i czasem nie da się nic zrobić. No cóż, książka ma wady, ale ma też bardzo dużo zalet, więc oceniam ją wysoko i myślę, że kiedyś do niej wrócę. Zdaję sobie sprawę, że większość z Was już ją czytała, ale co tam! I tak zachęcam Was wszystkich (do ewentualnej powtórnej lektury). Także trzymajcie się ciepło w te mroźne dni i niech omijają Was choroby (nawet te najmniejsze). :)

Moja ocena: 8/10

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Wyzwanie książkowe 2015 (ma smutne zakończenie)
- Klucznik (spod choinki)

14 komentarzy:

  1. Czytałam, książka mi się spodobała, ze względu na trudną tematykę, ale dla mnie była trochę przesłodzona i faktycznie trochę nierzeczywiście - zgadzam się.. Ale może w USA nastolatkowie prowadzą inne życie (mają lepsze warunki), chore dzieci w Polsce raczej by się nie zgodziły z wizją autora..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie. Mimo wszystko i Tobie i mnie książka przypadła do gustu, a to najważniejsze. :))

      Usuń
  2. Dla mnie była to naprawdę wspaniała lektura, którą do dnia dzisiejszego wspominam. Teraz muszę obejrzeć film, koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również. Zbieram się już od dawna, ale nie lubię tej aktorki i odrobinkę staram się to odwlekać.. ;)

      Usuń
  3. Na razie miałam tylko okazję obejrzeć film i wzruszyłam się do łez :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I książka i film zrobiły ma mnie pozytywne wrażenie. Teraz czekam tylko na szansę poznania dalszej twórczości Greena :)

    namalowac-swiat-slowami.blgospot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdyby nie tragiczne zakończenie prawdopodobnie ksiażka aż tak bardoz by mi się nie spodobała. Poza tym cenie sobie cyataty z tej ksiażki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytaty rzeczywiście są niezłe i faktycznie - w tej książce chodzi głównie o zakończenie. Jednak tak czy inaczej, mi się spodobała. :)

      Usuń
  6. Ja pokochałam tą książkę. Była niesamowita i długo będę o niej pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie książka specjalnie nie zachwyciła xd No nie, że była nudna czy beznadziejna... Po prostu nie w moim guście :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam inne książki autora i chętnie zasięgnęłabym i po tę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie Green nie przekonuje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Obejrzałam film i beczałam jak głupia. Aktorka również mnie denerwowała, dlatego mi także pasowałaby ta okładka. Książka jest na mojej liście, którą mam zamiar pokazać swojemu facetowi przed świętami :D.

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Jeśli coś zainteresowało Cię na moim blogu i chcesz się tym podzielić, to pisz śmiało! Zachęcam też do zaobserwowania bloga i częstego zaglądania. :)
Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję, wszystkie je czytam - i to z niemałym uśmiechem. Stanowią dla mnie motywację do dalszej pracy, a za to jestem Wam strasznie wdzięczna.
Miłego dnia! :)