28 marca 2015

Czerwona królowa - Victoria Aveyard

Tytuł: Czerwona królowa
Autor: Victoria Aveyard
Seria: Czerwona królowa #1
Wydawnictwo: Moondrive
Ilość stron: około 480

W książkowym środowisku bywają 'mody'. Moda na wampiry, moda na new adult, a od dłuższego czasu również na dystopie. Czy tysięczna książka o zbliżonej tematyce wciąż może być sukcesem? Owszem, może. Ale musi zawierać albo bardzo oryginalną fabułę, albo genialnych bohaterów, albo zostać napisana w jakiś wspaniały sposób. Zatem czy "Czerwona królowa" to udany projekt?

Pod pewnymi względami na pewno, ale zdecydowanie do najlepszych nie należy... Mare Borow żyje w świecie, gdzie ludzi dzieli się na dwie grupy: czerwonych i srebrnych. Ci pierwsi to ludzie z krwi i kości o czerwonej krwi. Służący. Służący srebrnym - na przykład osobom pochodzącym ze szlachetnych rodów, bogatym o srebrnej krwi i posiadającym moc władania żywiołami.

Nad Mare wisi widmo przyszłości. Szarej przyszłości. Jest złodziejką, a innych talentów nie posiada. Takich ludzi czeka służba w wojsku. Na wojnie, która trwa już 10 lat. Na wojnie, w której czerwoni masowo giną, a do rozstrzygnięcia konfliktu jeszcze długa droga.

Muszę przyznać, że fabuła - ogólny podział świata, rządy i wszyscy ci srebrni są tak samo zachęcający, jak prześliczna okładka. Korona i tytuł pasują i wydaje się, że wszystko jest idealnie, ale cóż...

Pomysł na świat - cudowny, jednak wykonanie i opis pozostawiają sporo do życzenia. W sumie, w ogólnym zarysie brakowało kilku informacji i były to po prostu niestabilne fundamenty świata przedstawionego.

Jak to bywa, w krajach tyranii wybucha rebelia. Ten wątek został dość dobrze poprowadzony. Jednak w książce istnieje intryga, która prawdę mówiąc wcale nie jest zaskoczeniem...

"Czerwona królowa" została napisana językiem, który płynie. Dosłownie. Wszystkie wydarzenia są rozmazane, a przerw nie sposób odróżnić od kluczowych zdarzeń. Moim zdaniem nie jest to dobre. Ogólnie styl był lekki, ale brak konkretów powodował, że bardzo ciężko mi się to czytało. Opisy wnętrz były bardzo dobre, ale... Nie tylko z tego składa się książka, prawda?

Bohaterowie również nie byli idealni. Większość z nich wydawała mi się niewyraźna i w sumie jednolita. Polubiłam jedynie nauczyciela Mare i odrobinkę obecną królową. Kurczę, nie wiem jak to wyrazić, ale, no, ta książka nie podbiła mojego serca. Pomysł na świat był naprawdę dobry, ale nie w pełni wykorzystany. 

Co mi się podobało, to nazwy osób posiadających moc władania żywiołami. Niektórzy na to narzekają, ale ja akceptuję każde takie odejście autora od normy, jak na przykład w "Więźniu labiryntu".

W tej dystopijnej książce istnieje również klimat typowej fantastyki oraz średniowiecza. Mare dziwnym trafem wywija się od wojska i ląduje w rezydencji rodziny królewskiej. Tam właśnie objawia się ten charakterystyczny nastrój.

Tam też pojawia się pewien wątek romantyczny, taki niby trójkąt, ale już w zarodku (w I części) zostaje zduszony. To dobre rozwiązanie, a zwłaszcza, że niektórzy są dwulicowi i lubiący się obrażać.

Bardzo długo zastanawiałam się nad oceną. Tak jak pisałam: pomysł świetny, bohaterowie i język - kiepskie. Wydanie prześliczne, ale jak widać - to nie wystarcza, a oczekiwałam naprawdę dużo. Nie żałuję czasu, jaki spędziłam z tą powieścią, bo nie była aż taka zła, jednak nie wiem, czy z czystym sumieniem mogę ją Wam polecić...

Moja ocena: 5/10

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Klucznik (coś czerwonego)
- Wyzwanie książkowe 2015 (w tytule jest kolor)

35 komentarzy:

  1. Uu jesteś chyba pierwszą osobę która dała negatywną ocenę, gdyż każdy ją chwalił.
    Obserwuje http://mysterynatalie.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uu, mało komu się nie podoba. Mimo wszystko jestem jej ciekawa. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jednak cieszę się, że książki nie kupiłam. Z tego co czytam na blogach, to każdy ma podobne zastrzeżenia. Cieszę się, że Was mam - dzięki temu, mój portfel tylko płacze, a nie błaga o litość :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam wiele o tej pozycji. I myślałam że jest ciekawa, zasmuciła mnie twoja ocena, ale i tak przeczytam żeby się upewnić.
    Pozdrawiam !

    http://in-my-different-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie ciągnie mnie do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chociaż negatywnie ją oceniasz, ja nadal jestem jej ciekawa i przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam o niej dużo pozytywnych opinii i przyznam, że twoja jest troche dla mnie zaskoczeniem. Na książkę zbyt mocno się już nastawiłam, by zrezygnować z jej przeczytania, więc prędzej, czy później (raczej jednak później - TYLE książek a tak mało czasu) po nią sięgnę :) Nie ma to jak przekonać się na własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie! To że mi się nie podoba, nie świadczy przecież, że akurat Ty jej nie pokochasz! :D

      Usuń
  8. "Czerwona królowa" już czeka na mojej półce na swoją kolej. Co do mody, to... moda na dystopie już się skończyła. Oczywiście, jak na książki, to nadal są wydawane tak jak każde inne, ale nie zauważyłam jakiegoś gatunku, który wyodrębnia się jakoś szczególnie ostatnimi czasy. Co do książki, to jeszcze nie wiem, ale wszystkie inne recenzje jakie czytałam były bardzo pochlebne, nie wiem co myśleć. Jak przeczytam, to zobaczę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem ostatnio wciąż pojawia się wiele dystopii, a także książek z gatunku new adult. Paranormal romance już chyba osiągnęło swój limit, jednak nadal widać pojedyncze nowości. Pewnie, sprawdź sama. ;)

      Usuń
  9. Mimo twojej recenzji i tak sięgnę po tę książkę, muszę sama się przekonać, czy rzeczywiście jest taka wspaniała, jak większość ją maluje, czy wręcz przeciwnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak myślałam, że jednak więcej reklamy niż prawdziwej wartości :) teraz nie żałuję już, że odpuściłam sobie kupno, może kiedyś trafi się okazja, ale póki co, nie pójdę za tłumem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś chyba pierwszą osobą, która w pełni się ze mną zgadza. :D

      Usuń
  11. Ta książka zniszczyła moje zaufanie do miłych i idealnych facetów. :P Pierwszy raz w książce wybrałam miłego gościa. I co mnie spotkało? ...

    OdpowiedzUsuń
  12. To mnie zaskoczyłaś, wiem, że przeczytam ją ze zwykłej ciekawości, ale odrobinę się waham.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwsza negatywna opinia jaką czytałam ;) Mimo tego chciałabym przeczytac tą książke głównie ze wzgledu na śliczną okladke :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam ochotę na tą książkę, a teraz mam mieszane uczucia

    OdpowiedzUsuń
  15. Z każdym twoim słowem coraz bardziej boli mnie serce. Mamy widzę różne opinie na temat tej powieści, ale nie jestem zaskoczona. Od początku byłam przygotowana na krytykę tej książki, bo jakkolwiek ja nie byłabym w niej zakochana, wiem że zawsze znajdują się ludzie lądujące po drugiej stronie barykady. :D
    Nie zgodzę się na przykład, że opisy i tło fabularne było rozmazane. Dla mnie to wszystko żyło w mojej głowie i funkcjonowało jak osobny organizm. :) Do postaci też się nie zgodzę. Czytałam masę dystopii, w których imiona różnych bohaterów zlewały mi się w jedno i ciągle myliły, a jeśli chodzi o CK to tego problemu zupełnie nie było, bo każdy człowieczek wydawał mi się realny i rzeczywisty. ;)
    Szkoda, że się rozczarowałaś, ale może drugi tom spodoba ci się bardziej niż pierwszy. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, każda książka dzieli ludzi, ale też i łączy. Mi się nie podobała, ale wielu osobom tak i nie ma w tym nic złego. Opisy i ogólnie narracja po prostu mnie nudziły... A jeśli chodzi o postaci, to oczywiście, że jest pełno słabych książek pod tym kątem, ale to nie zmienia faktu, że według mnie ta należy do tych słabszych. ;) Mam nadzieję, że kolejny tom okaże się lepszy, a Tobie życzę, żeby seria nadal Ci się podobała. Dodatkowo dziękuję za wypowiedź, oczywiście ją szanuję i cieszę się, że mówisz szczerze o tym, co myślisz, bardzo to cenię. :)))

      Usuń
  16. Właśnie się waham. Czekam tylko na premierę trzeciego tomu Mrocznych umysłów i mam zamiar sobie zamówić dwie książki i nie wiem, czy aby nie wybrać "Czerwonej królowej"... Fakt, wydanie piękne, ale to dla mnie za mało. Nie chcę wydać pieniędzy w błoto, lepiej poczekam, może dostanę ją na urodziny. Choć książki nie czytałam, Twoja recenzja naprawdę do mnie przemawia. Za dużo jest dystopii, ale to nie znaczy, że nie można stworzyć kolejnych, oryginalnych. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni się z Tobą zgadzam, bo przecież wciąż powstają książki, które zachwycają swoim bogactwem, pomysłem czy bohaterami. Jeśli nie jesteś przekonana, to myślę, że warto poczekać, a może rzeczywiście stanie się ona Twoim prezentem urodzinowym. :) Miło mi słyszeć, że tekst do Ciebie trafił, :) a ja również jestem fanką "Mrocznych umysłów". :D

      Usuń
  17. książka stoi na półce i czeka, bo jakoś boję się po nią sięgnąć.
    czuję, że mnie rozczaruje, ale jednocześnie jestem strasznie zaintrygowana. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Oł Maj Gasz :o Jesteś chyba pierwszą osobą, która skrytykowała moją ukochaną Czerwoną Królową. Soł Sad :'(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, oczywiście jestem subiektywna, ale przecież nie warto kłamać, prawda? ;)

      Usuń
  19. A ja mam ogromnego fioła na punkcie tej książki i pewnie nie spocznę,dopóki nie kupię swojego egzemplarza. A Twoja chłodna ocena tym razem mnie nie zniechęciła :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mimo wszystko jestem bardzo ciekawa tej powieści. Teraz może nawet jeszcze bardziej :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak , jak myślałam , dużo szału o typową dystopię . Szkoda,że autorka nie wykorzystała swojego potencjału .. Mimo to chcę przeczytać , ale poczekam na nią w bibliotece ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kolejna opinia, która nie jest zbyt pochlebna. Zaczęłam ją, ale nie mam jakoś serca skończyć. Nie porwała mnie niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nie porywa" to idealny opis tej książki. ;D

      Usuń
  23. Otrzymałam tę książkę jako nagrodę w konkursie i jestem ciekawa, czy mi się spodoba. Opinie o niej są zdaje się podzielone.

    http://www.papierowenatchnienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Jeśli coś zainteresowało Cię na moim blogu i chcesz się tym podzielić, to pisz śmiało! Zachęcam też do zaobserwowania bloga i częstego zaglądania. :)
Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję, wszystkie je czytam - i to z niemałym uśmiechem. Stanowią dla mnie motywację do dalszej pracy, a za to jestem Wam strasznie wdzięczna.
Miłego dnia! :)