26 kwietnia 2015

Utrata - Rachel Van Dyken

Tytuł: Utrata
Autor: Rachel Van Dyken
Seria: Zatraceni #1
Wydawnictwo: Feeria Young
Ilość stron: około 300

New adult to świetny gatunek. Można na nim nieźle zarobić, jeśli pisze się odpowiednio dobrze. Ci, którzy to potrafią, mimo pewnych schematów, których nie da się ominąć, tworzą historie piękne, wzruszające i mądre. Ale czy "Utratę" można do takich zaliczyć?

Może zacznijmy od okładki, która - według mnie - jest całkowitym nieporozumieniem, w dodatku nijak mającym się do treści książki. Mam ją teraz przed oczami i widzę... No właśnie, co? Jakiegoś gościa, który dziwnie na mnie patrzy, nie wiem - może próbuje być intrygujący lub tajemniczy, ale - nie, nie jest.

W sumie to nie do końca rozumiem, bo polskie wydawnictwa naprawdę potrafią zepsuć wydanie zmieniając okładki (seria Dary Anioła, Diabelskie Maszyny...), a naprawić to już nie? Przejrzałam okładki wydawnictwa Feeria i są one dobre. Nie mam pojęcia, co tu się stało...

Przepraszam, że tyle czasu poświęciłam okładce. Ponarzekałam, znacie moje zdanie, a teraz przechodzimy do treści. Otóż Kiersten - dziewczyna po przejściach, mająca koszmary - zaczyna studia. Ponoć wiecznie ma depresyjny nastrój i bierze leki, ale zmienia się to wraz z poznaniem Wesa (na 17 stronie), więc tak naprawdę długo to nie trwa. ;) Wes jest oczywiście ideałem. Piękny, bogaty sportowiec, któremu z pozoru niczego nie brak. I na początku rzeczywiście tak jest, ale po poznaniu Kiersten coś się zmienia. Zaczyna mu brakować jednej z dwóch rzeczy, których za pieniądze niestety nie kupi... Domyślacie się, o co mi chodzi?

Każde z nich ma swoje życie, a kiedy się spotykają, chcą przejść przez nie razem.
Czy uda im się pokonać przeszkody, na które nie mają wpływu?

Mamy tutaj do czynienia z narracją podzieloną między głównych bohaterów. Jest to świetny zabieg, który jest bardzo praktyczny dla kogoś, kto lubi poznawać historie z każdej strony. Zapobiega również kolejnemu wydatkowi, jakim byłaby następna książka napisana tym razem z przeciwnej strony. Bo choć lubię te 'uzupełnienia', to wolę je mieć w tańszym jednym wydaniu. ;)

Książka ta porusza bardzo ważne tematy. Niestety nie mogę Wam zdradzić, o co w tym wszystkim chodzi, ale myślę, że dosłownie chwila w narracji Wesa wystarczy, byście wiedzieli, co to dokładnie jest.

Język autorki jest bardzo prosty i nieskomplikowany. Akcja płynie szybko i nie sposób oderwać się od czytania. Płynnie śledzimy losy Kiersten i Wesa, ich przygody, wzloty i upadki. Styl autorki był słodki i uroczy. No naprawdę, nie wiem jak mogę to inaczej opisać, choć zapewniam, że tak całkiem cukierkowo nie jest.

Co do bohaterów, jakichś większych zastrzeżeń nie miałam, ale... Nie zaskoczyli mnie niczym, ani też nie zapadli mi w pamięć. Ich historia jest piękna, ok, ale zdziwię się, jeśli za miesiąc będę pamiętała ich imiona. Reszta bohaterów dość przyjaźnie się zaprezentowała, choć - tak jak z główną parą - nie sądzę, bym długo o nich pamiętała...

Zatem książka jest utrzymana w lekkim stylu, a na początku autorka zaserwowała nam kawał dobrego humoru. Dowcip po drodze jakoś się gubi (pewnie ze względu na coraz to poważniejszą sytuację), ale dobre wrażenie pozostaje.

Tak więc "Utrata" to piękna historia dwójki ludzi, która zabrała mi dwa dni z życia. Oczywiście nie żałuję spędzonego z nią czasu, bo przecież świetnie się bawiłam, ale jest to delikatna, łagodna i niewymagająca zbyt dużo od czytelnika powieść. Dostarczyła mi rozrywki, pozwalając jednocześnie poczuć wiele emocji. Jeśli tego właśnie szukacie, to polecam sięgnąć po twórczość Rachel van Dyken.

Moja ocena: 7/10

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Klucznik (z półki)
- Wyzwanie książkowe 2015 (typowy romans)


***

Przepraszam Was bardzo, za moją przedłużającą się nieobecność na blogu. Niestety kwiecień był dla mnie bardzo ciężkim miesiącem, mimo że egzaminu gimnazjalnego nie pisałam, a do matury się jeszcze nie przygotowuję (właśnie, gimnazjaliści, jak Wam poszło???).
Oficjalnie wracam i mam nadzieję, że w tym ale też i przyszłych tygodniach wynagrodzę Wam moją nieobecność. Zamierzam też skrupulatnie przejrzeć Wasze blogi. ;)
Trzymajcie się i czekajcie na kolejne recenzje! :)

17 komentarzy:

  1. Tak to ujęłaś,że muszę po tą książkę sięgnąć!
    http://karmeloweczytadla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie jestem w trakcie czytania, ale powiem ci, że nie jestem zachwycona. Jestem w momencie, gdy Kiersten dostała od Wesa list i nie podoba mi się, że ich znajomość już przerodziła się w jakieś szalone zauroczenie. W sensie, serio? Spotkali się jakieś trzy razy i już są wielkimi przyjaciółmi? Jezu. Mam nadzieję, że później będzie lepiej bo na razie zachwycona nie jestem. :)
    A okładka - nooo weź! Ten facet jest... gorący! <3
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie, nie, nie. Nie. Ja gustuję w zupełnie innym typie urody. A może to tylko ta poza...? ;D xD Ale to dobrze. Jeśli wszystkim podobałoby się to samo, to nudno by było! :)
      Faktycznie, wszystko dzieje się bardzo szybko, jest to typowa 'miłość od pierwszego wejrzenia' i wprawdzie mi też wydało się to dziwne, nieco naciągane - po prostu niemożliwe. Jednak książkę miło mi się czytało, choć nie jest to powieść górnolotna. Zachęciła mnie do niej pewna znana polska booktuberka (znasz ją na 1000% ^^) i wprawdzie nie żałuję, aczkolwiek oczekiwałam czegoś głębszego.. ;)

      Usuń
  3. Okładka naprawdę zniechęca, jak na nią patrzę to... po prostu aż nie chce sięgnąć się po tę powieść.
    Jednak i mimo to nie ciągnie mnie do niej. Ostatnio o wiele lepiej czuję się w fantastyce i dystopii.
    Mimo wszystko świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :)
      Ja właśnie wręcz odwrotnie. Nie wiem czemu, ale ostatnio ciągnie mnie do tego typu powieści. ;)

      Usuń
  4. Dla mnie książka niestety była dość średnia, ale zarazem przyjemna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ksiażkę mam w planach. Faktycznie okładka może być nieporozumieniem, ale to tylko okładka, liczy się treść ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie! Ale bez zachęty nie zwróciłabym na tę książkę uwagi, bo mnie okładka nie przyciąga... ;)

      Usuń
  6. jak dla mnie książka była naprawdę słaba. w dalsze tomy napewno się nie zaopatrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam książkę w planach i cieszę się,że wróciłaś do prowadzenia bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspominam tą książkę bardzo pozytywnie i już wypatruję kontynuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka zapowiada romans/erotyk wręcz. Dobrze wiedzieć, że to wrażenie jest mylne. Ja również nie wiem, dlaczego wydawnictwa potrafią zrobić tak brzydkie okładki. ''Dary Anioła'' zostały naprawdę skrzywdzone. Zaciekawiłaś mnie i jak będę miała okazję, to zapoznam się z książką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No erotyk to to nie jest, ale romans jak najbardziej. Taki wiesz, młodzieżowy. ;)

      Usuń
  10. Może kiedyś sięgnę po książke;)
    Poza tym świetny wygląd bloga;)
    http://gabxreadsbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Jeśli coś zainteresowało Cię na moim blogu i chcesz się tym podzielić, to pisz śmiało! Zachęcam też do zaobserwowania bloga i częstego zaglądania. :)
Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję, wszystkie je czytam - i to z niemałym uśmiechem. Stanowią dla mnie motywację do dalszej pracy, a za to jestem Wam strasznie wdzięczna.
Miłego dnia! :)