4 sierpnia 2015

Następczyni - Kiera Cass

Tytuł: Następczyni
Autor: Kiera Cass
Seria: Selekcja #4
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: około 360

Kolejną autorkę poniosła wena i musiała dopisać kolejne części. Już się cieszyłam, że oto następna trylogia zakończona, a tu takie coś. Powiedzcie mi, ile już było takich przypadków? Wiele. A ile z tych książek utrzymywało poziom pierwotnej serii? No właśnie. Widać nie opłaca się pisać na siłę, ale to już wszyscy wiemy. Pytanie tylko czy "Następczyni" należy właśnie do tej wymuszonej grupy?

Pierwsze co zrobił Maxon po przejęciu korony to zniesienie systemu klasowego. Teraz, dwadzieścia lat po eliminacjach, w których wybrał swoją żonę, sytuacja w kraju znów jest nieciekawa. Kiedyś problemem byli ludzie z zewnątrz, rebelianci, teraz - rodacy, którym nie pasuje równość. W takim wypadku Eadlyn, przyszła królowa, zmuszona jest poświęcić się dla państwa. Chwilowo wyrzeka się swoich pragnień i ogłasza eliminacje, by zająć czymś społeczeństwo, podczas gdy jej ojciec będzie myślał nad rozwiązaniem konfliktu.


Całą trylogię oceniłam dość wysoko, ale z perspektywy czasu nieco zmienił się mój stosunek do niej. Do kontynuacji byłam nastawiona raczej negatywnie, a pierwsze kiepskie recenzje tego nie poprawiły. Jakie więc było moje zdziwienie, kiedy czytając stwierdziłam, że to wcale nie jest złe. Niektórzy twierdzą, że 'to to samo, tylko że z drugiej strony'. I poniekąd tak jest, bo po prostu tym razem to dziewczyna wybiera swojego przyszłego męża. Ale wszystko to jest nieco inne, ponieważ to z jej perspektywy poprowadzona jest narracja, a nie - tak jak w przypadku "Rywalek" - ze strony jednego z kandydatów.

Okładka jest przepiękna. Idealnie oddaje klimat, a ta dziewczyna do złudzenia przypomina mi Eadlyn z moich wyobrażeń. Eadlyn, która na pewno jest piękna, ale która także jest dumna i - w obecnej sytuacji - niezdecydowana. Ta dziewczyna ma trochę trudny charakter. Niektórzy właśnie przez to jej nie lubią, ale ja nie należę do tej grupy. Ja się z nią po trosze utożsamiam. I zanim zaczniecie mi gratulować takiego charakterku, powiem, że ja również zauważałam, że czasem przesadza, że czasem powie za dużo, albo zastanawia się, dlaczego ktoś mógłby zostać urażony prawdą. Ale zobaczcie, ludzie z natury przebiegli i złośliwi działają w inny sposób. Eadlyn zastanawiała się, dlaczego jej pokojówka 'poczuła się dziwnie', kiedy zapytała ją, jak dogaduje się ze swoim partnerem, jeśli on jest wykształconym naukowcem, a ona pokojówką. Powtórzę, zastanawiała się. Jeśli chciałaby zrobić jej przykrość, nie byłoby o tym mowy. I nie twierdzę, że pokojówka nie miała prawa być urażona. Ja czułabym się tak samo. Chciałam po prostu zwrócić uwagę na to, że Eadlyn nie robi tego specjalnie. Ma po prostu niewyparzony jęzor i nie myśli, czy przypadkiem ktoś nie poczuje się zraniony. Jest ciekawa innego świata, tego spoza murów i bez kamer, ale zdecydowanie brak jej hamulców. ;)

Eadlyn jest więc bardzo wyrazistą bohaterką. A jacy są kandydaci do jej ręki? Różni. Bywają słodcy, zabawni, szczerzy, spokojni, nieśmiali. W każdym razie - nie tak wyraziści jak ona. I niestety tu mi czegoś zabrakło, bo niektórzy całkowicie zlewali się w jedno. Większości z nich nie udało mi się polubić, jednak jeden zapadł mi w pamięć (bardziej niż reszta). Był to Kile, który całe życie mieszkał w pałacu. Jednakże relacja tych dwojga rozwinęła się dopiero pod wpływem eliminacji, bo - jak dotąd - nie bardzo się lubili. Jak widać, historia lubi się powtarzać. ;)

Ogólnie w książce nie dzieje się zbyt wiele, ale o dziwo nie przeszkadzało mi to. "Następczynię" czyta się szybko i sprawnie, a wydarzenia nie nudzą. Jednak nie wszystko jest takie kolorowe. Eadlyn - jak na zapatrzoną w siebie księżniczkę przystało - nie chciała się poświęcać, czyt. nie chciała organizować eliminacji. Koniec końców zdecydowała się spełnić życzenie rodziców, jednakże jej nastawienie pozostawiało wiele do życzenia. W konsekwencji dziewczyna nie spędzała z kandydatami tyle czasu, ile powinna. Być może właśnie dlatego, że nie dane było mi poznać tych kawalerów uznałam, że nie zostali należycie wykreowani. Zmierzam do tego, że, według mnie, Eadlyn za mało czasu spędzała z chłopcami. I jakoś tak.. strony się przesuwały, a ja miałam wrażenie, że sytuacja księżniczki stoi w miejscu. Nie zrozumcie mnie źle: książka mnie nie nudziła, jednak po jej przeczytaniu miałam wrażenie, że to, co się tam działo, można było zmieścić w 200 stronach, a nie w około 360 - tak, jak to wyszło autorce.

Jak widać znalazłam kilka wad, ale dość drobnych, raczej nie rzucających się w oczy. Bohaterkę polubiłam, bo w niektórych momentach przypominała mnie samą, choć nie zawsze zgadzałam się z jej wyborami czy tym, co akurat myślała. Polubiłam jednego z kandydatów i to jemu właśnie kibicuję. Kontynuacja zaskoczyła mnie. Nie sądziłam, że będzie tak dobra i że uznam, iż decyzja autorki o kontynuowaniu serii będzie trafna. Mam jednak nadzieję, że w kolejnej części autorka nieco rozwinie historię i przyspieszy bieg wydarzeń. Wtedy będzie to idealna, choć raczej lekka książka na letni dzień. Więc z niecierpliwością czekam na kolejny tom, a Wam polecam zainteresować się Selekcją! :)

Moja ocena: 8/10

Rywalki | Elita | Jedyna | Następczyni | ?

Książka bierze udział w wyzwaniach:

17 komentarzy:

  1. Kiedyś planuję dokończyć tą serię (przeczytałam jedynie pierwszą część), ale kiedy to nastąpi to już nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, czytałam poprzednie trzy części, ale nadal nie miałam okazji sięgnąć po ten tom. Muszę nadrobić to jak najprędzej i mam nadzieję, że się nie zawiodę :)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mam taką nadzieję. :)

      Usuń
  3. Serię planuje przeczytać jesienią lub zimą - zobaczymy czy mi się uda. I jak mi się będą podobały poszczególne tomy.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja jeszcze nie czytałam nawet pierwszej części. Czasu mi brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś przeczytam tę serię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja dopiero jestem przy Elicie :) Ale mam w planach przeczytać całą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Co prawda trylogia niespecjalnie przypadła mi do gustu, jednak chciałabym wiedzieć o co tyle zamieszania, więc prawdopodobnie sięgnę i po tę książkę w niedalekiej przyszłości. :)
    Pozdrawiam,
    Kalorka czyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że "Następczyni" podniesie Twoje mniemanie o tej serii. :D

      Usuń
  8. Cały czas wydaje mi się, że to nie jest pozycja dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój Boże. A ja wciąż nie sięgnęłam po finał. Ale na swoje usprawiedliwienie mam to, że drugi tom wspominam niemiło, także... Koniec końców już wiem, jak trylogia się skończy, po "Następczyni" widzę, że i tak niczym by mnie zakończenie nie zaskoczyło. Kiedyś pewnie się z nim skonfrontuję - a także z córką Maxona, ale nie w najbliższej przyszłości - niestety. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, mam więc nadzieję, że kiedy już do tego dojdzie, mimo wszystko autorka czymś Cię zaskoczy. ;)

      Usuń

Witaj!
Jeśli coś zainteresowało Cię na moim blogu i chcesz się tym podzielić, to pisz śmiało! Zachęcam też do zaobserwowania bloga i częstego zaglądania. :)
Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję, wszystkie je czytam - i to z niemałym uśmiechem. Stanowią dla mnie motywację do dalszej pracy, a za to jestem Wam strasznie wdzięczna.
Miłego dnia! :)