5 września 2015

Byliśmy łgarzami - E. Lockhart


Tytuł: Byliśmy łgarzami
Autor: E. Lockhart
Wydawnictwo: YA!
Ilość stron: około 250

Jako że wakacje dobiegły końca, postanowiłam je sobie nieco przedłużyć. A zrobiłam to za pomocą książki o tematyce właśnie letniej. Po "Byliśmy łgarzami" - mimo raczej negatywnych (w Polsce) opinii - spodziewałam się przyjemnej, raczej lekkiej choć z tajemnicą historii. No i cóż, pod tym względem książka ta bardzo mnie zaskoczyła, bo choćby nie wiem co, nie da się jej nazwać lekką lekturą na przyjemne wakacyjne dni. Jest utrzymana w raczej depresyjnym klimacie, jednak to akurat pasuje do mojego obecnego - powakacyjnego - stanu. ;)

Sinclairowie od lat całe wakacje spędzają razem na prywatnej wyspie. Wszyscy z nich są bogaci, jednak w ich rodzinie nie brak problemów. Z pozoru idealni, w środku zupełnie puści. A wiecie co jest najgorsze? Że oni wcale o tym nie wiedzą. Głowna bohaterka, Cadence, uwielbia wakacje. Poznajemy ją jako raczej młodszą dziewczynkę i później dopiero, wraz z upływem czasu zostajemy zaznajomieni z jej starszą wersją. W pewnym momencie wszystko idzie świetnie, nawet rodzinne sprawy nie stanowią tak wielkiego problemu, jednak ten stan ulega zmianie i to nie bez przyczyny. Cadence miała wypadek, ale nie ma pojęcia, jak to się stało, dlaczego i czyja była to wina.

Główna akcja książki zaczyna się w wakacje, kiedy mama Cadence wreszcie uległa i pozwoliła dziewczynie wyruszyć na wyspę. (Dziewczyna potrzebowała pozwolenia, ponieważ jej zdrowie pozostawiało sporo do życzenia). Tak więc Cadence jedzie na wakacje, spotyka się z całą rodziną, jednak na wyspie już nic nie jest takie samo. Wraz z resztą łgarzy: jej kuzynką Mirren, kuzynem Johnny'm i przyjacielem Gat'em próbuje wyjaśnić co się stało i przede wszystkim dojść do ładu z samą sobą.

Powieść E. Lockhart jest bardzo specyficzna. Dzieje się tak przez wiele czynników, m.in. język, który jest dość charakterystyczny. Na szczęście mi akurat przypadł do gustu. Klimat obecny w całej książce również jest niesamowity. Przede wszystkim tajemnica, która może nie jest umieszczona na pierwszym planie, ale która - kiedy się rozwiązuje - powoduje, że wszystko nabiera sensu. Jak się okazało, motyw tej tajemnicy może nie jest bardzo popularny, ale ja miałam okazję się z nim spotkać w pewnym cudownym filmie (ci co czytali i oglądali, wiedzą o co mi chodzi), a mimo tego, zupełnie nie przewidziałam końca. Po prostu pierwszy raz spotkałam się w nim w książce i... nie rozpoznałam go. ;)

Dodatkowo, tak jak we wstępie wspominałam, "Byliśmy łgarzami" to nieco depresyjna książka. Sposób pisania autorki, a także myśli bohaterki nie nawiązują raczej do tęczy i jednorożców. Nie jest to jednak przytłaczające, jak w niektórych książkach bywa, a wręcz intrygujące. Bo coraz bardziej zastanawiamy się, co tam się stało, dlaczego niektórzy zachowują się tak a nie inaczej... Kolejną sprawą są właśnie bohaterowie, którzy wiele w tej książce robią. Poza tym, że wciąż kłócą się o pieniądze i zazdroszczą szczęścia innym, są dość niejednoznaczni. Niby przez większość książki uważamy ich za zupełnych ignorantów, widzących tylko i wyłącznie czubek własnego nosa, jednak kiedy dowiadujemy się, co przeszli, zmieniamy o nich zdanie. 

Podsumowując, mimo że "Byliśmy łgarzami" nie była lekką książką, przedłużyła moje wakacje swoją scenerią. Dodatkowo naprawdę bardzo mnie zaskoczyła rozwiązaniem historii i tym, jakie wartości przedstawiała. Zdecydowanie nie żałuję, że tę książkę przeczytałam i zupełnie nie wiem, czemu tak wiele osób ją skrytykowało. Ja osobiście uwielbiam cały motyw, a uczucie, kiedy zagadka wyszła na jaw było bezcenne. Tak więc, jeśli przykładowo lekturę "Byliśmy łgarzami" przerwaliście, to wiedzcie, że dużo tracicie, a książka na 100% zdoła Was jeszcze zaskoczyć. Tym, którzy powieść E. Lockhart mają jeszcze przed sobą, polecam jak najszybsze zabranie się do lektury. :)

Moja ocena: 8/10

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Klucznik (okładkowe niebo)

***

34 komentarze:

  1. Czytałam różne recenzje tej książki i Twoja jest bardzo rzetelna. Może się na nią skusze kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach, mam nadzieję, że niedługo uda mi się ją przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że w przyszłości skusze się na tą lekturę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniecznie muszę przeczytać "Byliśmy łgarzami", bo po pierwsze bardzo mnie intryguje, a po drugie, nauczyłam się już, iż to, że jakaś książka nie zbiera w Polsce pozytywnych opinii, a na lubimy czytać ma ocenę 5 lub 6 na 10 nie oznacza, że jest ona zła. Tak było na przykład z cudownym "Ashford Park", "Serafiną"lub "Dziewczyną ognia i cierni". Przez polskich czytelników były one raczej skrytykowane, często nawet zapomniane, tymczasem dla mnie stanowiły cudowne i udane lektury. :) Wracając jednak do "Byliśmy łgarzami" i mnie kojarzy się ona z wakacjami- przez tę scenerię właśnie i czas akcji. Ale fakt, że książka ma depresyjny i specyficzny nastrój mnie nie odstrasza- lubię jak w powieści mogę znaleźć to "coś" jeszcze, prócz ciekawej fabuły i bohaterów. ;)
    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę udanego roku szkolnego!
    Nada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie. To, że kilka osób coś lubi, nie znaczy że akurat Tobie się to spodoba. I na odwrót. Wiem, bo sama przerabiam - np. "Niebo jest wszędzie" większości ludzi się podoba, a ja nie mogę znieść tej książki. xD No ja zazwyczaj nie przepadam za takim klimacikiem, chyba że mam akurat taki nastrój (choć tak czy siak, potrafię go docenić ;)). Po prostu trochę mnie to męczy. Jestem typem, który woli czytać o tęczach i jednorożcach. xD
      Dziękuję i Tobie również! :)

      Usuń
  5. Ostatnio przeczytałam dwie mocno negatywne recenzje i nabrałam na tę książkę jeszcze większej ochoty :) Główkuję teraz o jakim filmie piszesz, ale nie chcę psuć sobie przyjemności z czytania, więc się powstrzymam i nie zapytam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przeczytasz to śmiało pisz do mnie, powiem Ci o jaki film chodzi. :)

      Usuń
  6. Mam w planach tę książkę i żadna negatywna opinia mi tego nie zepsuje, a po twojej recenzji mam na nią jeszcze większą ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam tyle negatywnych opinii o tej książce, że aż trudno je zliczyć. Nie jestem co do niej przekonana - tracić pieniądze na powieść, która na sto procent mi się nie spodoba? No błagam. Szukałam w bibliotece, chcąc przekonać się o antyfenomenie książki Lockhart (Gilderoy?!), ale nie znalazłam. Chyba znaczy to, że bądź co bądź Łgarze nie zawitają w moim sercu na dłużej.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na recenzję Pandemonium Lauren Oliver!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu Wam nie po drodze. Ale spokojnie, jak trafi się okazja, będziesz się dalej zastanawiać. ;)

      Usuń
  8. Zapowiada się na rozwijającą lekturę, zmuszającą do refleksji, a właśnie na takie ostatnio mam ochotę ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nic tylko czytać! ;D

      Usuń
  9. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad tą pozycją, tylko, że naczytałam się również tych mniej pozytywnych recenzji na jej temat i szczerze teraz gdy przeczytałam Twoją, to już nie wiem co mam z nią zrobić, ale chyba muszę ją przeczytać i sama się przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, to najlepszy sposób. :)

      Usuń
  10. Słyszałam mnóstwo sprzecznych opinii o tej książce. Do tej pory jakoś specjalnie mnie do niej nie ciągnęło, nie wydawała mi się zbyt interesująca, ale po twojej recenzji zaczynam zmieniać zdanie. Dam jej szansę, gdy tylko nadarzy się okazja, aby ją przeczytać :)

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam i w sumie do tej pory zdążyłam już o niej zapomnieć co niezbyt dobrze świadczy o książce. :D Pamiętam, że było okej, ale jakoś tak bez szału i głównie dlatego oceniłam ją 6/10. To nie jest tak, że mogłabym ją krytykować, bo w tej chwili, naprawdę już nic z niej nie pamiętam, ale pamiętam, że po jej skończeniu, miałam parę rzeczy do zarzucenia autorce. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No.. Była bardzo specyficzna. xD Więcej mówić nie trzeba. ;) A jeśli całkiem ją zapomnisz, może kiedyś sięgniesz po nią jeszcze raz i okaże się, że jest to cudowna książka? ;D

      Usuń
  12. Mój nastrój jest obecnie lekko ponury, więc książka wpisałaby się w mój teraźniejszy nastrój. Podoba mi się pomysł, uwielbiam klimatyczne książki, więc to również działa na plus. Podoba mi się też kreacja bohaterów, tych mniej pozytywnych postaci w książkach jest mniej, a szkoda, zwykle są bardziej ciekawi. ;) Będę szukać. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że przypadnie Ci do gustu. :)

      Usuń
  13. Zaintrygowała mnie niedawno ta książka, ale nie wiem, czy w najbliższym czasie po nią sięgnę - może jakoś przy okazji wpadnie w moje łapki.
    medycy nie gęsi

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurcze, ta książka zbiera tak różne recenzje! Jedni się zachwycają, drudzy uważają, że jest przeciętna i o niczym. A mimo to mnie do niej ciągnie i chętnie ją przeczytam. Chociaż po to, żeby się na własnej skórze przekonać, co ja będę o myśleć. Intryguje mnie niesamowicie.

    Pozdrawiam! Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie. Mam nadzieję że Ci się spodoba. :D

      Usuń
  15. Obiła mi się o uszy i chyba muszę się nią bardziej zainteresować. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Właśnie niedawno wypożyczyłam tą książkę z biblioteki :) jestem jej bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się spodoba. :)

      Usuń

Witaj!
Jeśli coś zainteresowało Cię na moim blogu i chcesz się tym podzielić, to pisz śmiało! Zachęcam też do zaobserwowania bloga i częstego zaglądania. :)
Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję, wszystkie je czytam - i to z niemałym uśmiechem. Stanowią dla mnie motywację do dalszej pracy, a za to jestem Wam strasznie wdzięczna.
Miłego dnia! :)